Miodowa tarta z orzechami

Tarta dla miłośników chrupania! Nieskomplikowana, choć wymagająca odrobiny więcej skupienia przy przygotowaniu miodowego karmelu z pomarańczą. Zanurzone w niej orzechy to genialna przekąska nawet bez pieczenia 😉 Idealnie sprawdzą się migdały, orzechy laskowe, pistacje (także solone), oraz te bardziej egzotyczne jak makadamia lub brazylijskie. Orzechów nie polecam siekać – gotowa tarta bardzo dobrze się kroi, a przekrój wygląda naprawdę super. Polecam!

Kruche ciasto:

  • 250g mąki
  • 125g masła, w temp. pokojowej
  • 50g cukru pudru
  • 1 łyżka miodu
  • 1 jajko, w temp. pokojowej (oddzielnie żółtko i białko)
  • 2 łyżki zimnej wody

Miodowy karmel:

  • 75g cukru trzcinowego
  • 75g miodu
  • 50ml wody
  • 1 łyżeczka glukozy
  • 50g masła, pokrojonego w kostkę
  • 150ml śmietanki kremówki 30%
  • skórka otarta z 1 pomarańczy

Dodatkowo:

  • 350g mieszanki orzechów (polecam migdały, orzechy laskowe, makadamia, pistacje i nerkowce)

Kruche ciasto. Foremkę na tartę (24cm) posmarować masłem i oprószyć mąką. Mąkę wsypać do miski, dodać masło w kawałkach. Rozcierać palcami aż powstaną grudki, dodać cukier i wymieszać. Wbić żółtko, wlać wodę. Zagnieść ciasto, uformować dysk, owinąć w folię spożywczą i schłodzić 30-60 minut. Ciasto podzielić na dwie części, obie rozwałkować: jedną wylepić foremkę i zmrozić ok. 15 minut, w drugiej wyciąć drobne kółka i również schłodzić na folii spożywczej. Ciasto w foremce wyłożyć papierem do pieczenia, obciążyć suchym ryżem lub fasolą i piec ok. 12 minut w 190st. C (aż się lekko zezłoci).

Miodowy karmel. Cukier wymieszać z glukozą w garnku o grubym dnie, dolać wodę i podgrzewać aż karmel się zarumieni. W osobnym garnuszku podgrzewamy kremówkę ze skórką pomarańczową (do zagotowania). Do zezłoconego cukru dodajemy masło, miód oraz gorącą śmietankę z pomarańczą. Całość gotujemy aż masa osiągnie temp. 125st.C (z braku termometru: kropla syropu wlana do zimnej wody tworzy miękką kulkę lub po prostu ma znacznie się zredukować i nabrać ładnego karmelowego koloru – uwaga by sosu nie przypalić!).

Zestawić z ognia, dodać orzechy. Podpieczone kruche ciasto posmarować białkiem jajka, następnie wstawić do piekarnika jeszcze na kilka minut. Następnie na podpieczonym spodzie delikatnie rozłożyć orzechy w karmelu, nakryć pozostałym ciastem. Piec ok. 15 minut aż ciasto się zezłoci. Wyjąć z piekarnika, ostudzić.

Buon Appetito! 🙂

Suflet czekoladowy


Soufflé. Deser dla wielu niesłusznie oznaczający skomplikowane przygotowanie i strach przed porażką niewyrośniętego ciastka. Tymczasem to nic trudnego! Jeśli potraficie ugotować budyń – ale taki od podstaw 🙂 na mleku, żółtkach, odrobinie mąki i z mnóstwem czekolady – oraz porządnie ubić białka, to wystarczy już tylko obie części delikatnie połączyć, zamknąć wszystkie okna by ustrzec się przeciągów, przyciszyć telewizor lub radio ( lepiej dmuchać na zimne.. 😉 podobno hałas może sprawić, że suflet opadnie..! ) i przeczekać spokojnie te kilka minut przed szybką piekarnika obserwując jak prędko rośnie – a tuż po upieczeniu zanurzyć widelczyk w delikatnym i leciutkim, czekoladowym i niebiańsko rozpływającym się w ustach ciastku, by na długo zapamiętać TEN smak. Dawno żaden deser nie zaimponował nam tak bardzo! Rozkosz dla podniebienia! 

na podstawie przepisu M. Roux ‚Jajka’

baza:

  • 5 białek, średniej wielkości
  • 20g drobnego cukru
  • krem cukierniczy (przepis poniżej)
  • miękkie masło i drobny cukier do wysmarowania foremek

krem cukierniczy czekoladowy:

  • 175ml mleka
  • 40g drobnego cukru
  • 2 żółtka, średniej wielkości
  • 15g mąki pszennej
  • 25g gorzkiego kakao, przesianego
  • 120g gorzkiej czekolady, posiekanej

dodatki do podania:

  • lody waniliowe
  • polewa czekoladowa
  • cukier puder

5-6 małych naczynek żaroodpornych nasmarować masłem i obsypać cukrem. Foremki schować do lodówki. Piekarnik rozgrzać do temp. 200st.C., włożyć do niego blachę.

Przygotować krem cukierniczy. Mleko powoli doprowadzić do wrzenia w garnku o grubym dnie. Żółtka utrzeć z cukrem na puszysty, jasny krem. Następnie dodajemy mąkę, roztrzepując ją tak długo aż się wchłonie. Powoli dolewamy gorące mleko, cały czas mieszając trzepaczką. Całość przelewamy z powrotem do garnka. Wciąż ubijając krem podgrzewamy go kilka minut aż zgęstnieje. Do ciepłego kremu cukierniczego dosypujemy kakao oraz posiekaną czekoladę i mieszamy ubijaczką, aż otrzymamy gładki lśniący krem. Przykrywamy folią spożywczą (by nie powstał kożuch) i odstawiamy do lekkiego przestudzenia.

Białka ubijamy na gęstą pianę, dodajemy 20g cukru i dalej ubijamy na sztywno. Dolewamy 1/3 kremu czekoladowego i delikatnie mieszamy trzepaczką. Resztę wmieszać za pomocą łopatki lub łyżki. Powinniśmy otrzymać niezbyt sztywna masę. Nakładamy ją do naczynek prawie aż po brzegi. Stawiamy na gorącej blasze i pieczemy 10 minut. Podajemy gorące z lodami waniliowymi i polewą czekoladową lub prościej – oprószone cukrem pudrem (pyszne także po ostudzeniu).

Buon Appetito! 🙂


Cookie Monster Cake Pops

To niesamowite jak od czasu moich pierwszych cake pops w kształcie jabłuszek 2-3 lata temu polskie sklepy internetowe zaczęły dostarczać nam możliwości do próbowania, tworzenia nowego i zaskakującego. O ile przyjemniejsza, łatwiejsza oraz zabawniejsza staje się produkcja słodkości, gdy można kupić specjalne dodatki jak np. patyczki lub kolorową czekoladę do cake pops! Zwłaszcza kolorowa czekolada to moim zdaniem prawdziwy hit – fantastyczne barwy, idealnie się roztapia oraz smakuje dokładnie jak znana wszystkim biała.. Kolorów do wyboru jest naprawdę sporo, ale ja nie byłabym sobą gdybym nie wybrała mojego ulubionego: niebieskiego. A jak niebieski to oczywiście… Cookie Monstery! Szalone, przesłodkie i naprawdę przesmaczne! A wykonanie w doborowym towarzystwie – dzięki Dziewczyny :**

Przepis dodaję do akcji ‚Czekoladowy Weekend’ prowadzoną przez Beę.

  • 200g ciasta czekoladowego, rozdrobnionego na okruszki
  • 50g kremu Nutella (1 b. duża łyżka)
  • 50g serka waniliowego (np. Danio)
  • 25g czekolady gorzkiej, rozpuszczonej w kąpieli wodnej (+ dodatkowo odrobina na źrenice)
  • 300-350g niebieskiej czekolady
  • 2 łyżki jasnego oleju roślinnego
  • białe groszki śmietankowe/kokosowe
  • płatki śniadaniowe w kształcie ciasteczek
  • patyczki do lizaków

Okruszki ciasta zagnieść ręką razem z kremem Nutella, serkiem waniliowym i roztopioną czekoladą. Kulę z ciasta owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce 20 minut. Następnie ciasto podzielić na 14 równych części, formować kuleczki i układać je na talerzu wyłożonym papierem do pieczenia (dzięki temu nie przykleją się do talerza). Roztopić 3-4 pastylki niebieskiej czekolady, końce patyczków maczać w roztopionej czekoladzie i wciskać je do minimum połowy kuleczek z ciasta. Kuleczki z ciasta schłodzić 20 minut w zamrażarce – lizaki układamy na talerzu, nie wbijamy ich jeszcze do styropianu.

Niebieską czekoladę roztopić w kąpieli wodnej z olejem, przelać do wysokiej szklanki. Maczać schłodzone lizaki w czekoladzie, patyczkiem postukać kilka razy w brzeg szklanki by nadmiar czekolady ściekł z lizaków, wbijać do styropianu – czekolada zastyga na nich praktycznie w momencie. Następnie za pomocą wykałaczki nakładać dodatkowe porcje czekolady tworząc charakterystyczny wzór. Następnie przykleić oczka z białych groszków oraz odrobinę przykrojone ciasteczko. Schłodzić by oczka i ciasteczko dobrze przytwierdziły się do futerka Cookie Monsterów 🙂 Roztopić odrobinę gorzkiej czekolady i namalować źrenice (lekko zezujące;)).

Przechowywać w lodówce.

Buon Appetito! 🙂



Rozwiązanie konkursu Cookie in the Jar vol. 4 Słodkie czekoladowe serca

Tam tam ta dam ta dam.. mam przyjemność ogłosić, że maszyna losująca wybrała komentarze* o numerach:

A są to:

31 booger

17 Ewa

Gratulacje! 🙂 Proszę o kontakt na mój adres: viridianka@gazeta.pl

*powtarzających się komentarzy nie brałam po uwagę.

A poniżej przepis na słodkie czekoladowe ciasteczka z lukrem:

Składniki powinny być w temp. pokojowej!

ciasto:

  • 100g cukru
  • 150g masła
  • 5 jajek
  • 100g mielonych orzechów laskowych
  • 80g mąki
  • 40g gorzkiego kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli

lukier:

  • 200g cukru pudru
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki rumu
  • 1 łyżka wody

Dużą formę do pieczenia wyłożyć papierem. Mąkę przesiać z kakao, proszkiem i mielonymi orzechami. Masło utrzeć z cukrem na puszysty krem, następnie dodawać po 1 żółtku i ucierać na puch minimum 10-15 minut. Osobno ubić pianę z białek ze szczyptą soli na sztywną pianę. Do masy żółtkowo – maślanej dosypywać po łyżce suchych składników. Na koniec delikatnie wmieszać pianę z białek. Przełożyć do formy, równo rozsmarować. Piec ok. 8-15 minut w 175st. C do suchego patyczka. Gorące ciasto polać lukrem. Po wystygnięciu wykrawać szklanką półksiężyce, pokroić na kwadraty lub wycinać dowolne kształty.

Lukier: wszystkie składniki utrzeć. Lukier powinien mieć konsystencję gęstej śmietany (ewentualnie dosypać odrobinę cukru lub dolać wody).

Buon Appetito! 🙂


Pączki luksusowe

Są takie typy przepisów, które mają u mnie swoje miejsce na przysłowiowym pudle. Pierwsze (kolejność przypadkowa 🙂 ) są te nowoczesne, ekstrawaganckie, zaskakujące wyglądem i jednocześnie nie odstępujące smakiem. Takie które wymagają nieco zachodu, poświęconego im czasu i wysiłku. Tutaj pierwsze skrzypce gra francuski cukiernik Pierre Hermé, czasami z drobnymi ulepszeniami – tego co najlepsze. Drugie to te na których pomysł wpadnę sama. Może i Wy tak macie – nutka niecierpliwości przy odmierzaniu i mieszaniu składników, pieczenie, a następnie skrzętne notowanie na zwitku papieru prawidłowych proporcji jak tylko wszystko pójdzie po naszej myśli 🙂 Takie słodkości smakują wspaniale, prawda? Trzecie mają często swoją historię, mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie, zapisane w starych zeszytach lub książkach, oczywiście najpyszniejsze przygotowane przez Babcie!
Dzisiejszy przepis na pączki luksusowe zalicza się do ostatniej grupy. Jak tylko zobaczyłam zdjęcie pożółkłej, starszawej kartki z książki ‘Ciasta, ciastka, ciasteczka’ Jana Czernikowskiego wiedziałam, że muszę je zrobić! Zaproszenie do wspólnego gotowania od Polki z jednego z bardziej oryginalnych i niepowtarzalnych blogów w polskiej sieci kulinarnej Around the Kitchen Table przyjęłam z nieukrywaną przyjemnością (u Ewelinki pojawią się z drobnym opóźnieniem 🙂 ). Po przestudiowaniu proporcji składników szybko zorientowałam się, że (poza drobnymi dodatkami) są prawie identyczne z tymi z przepisu mojej Mamy! Dlatego postanowiłam go nieco zmodyfikować.
Przede wszystkim chciałam by pączki pozostały choć odrobinę dłużej świeże – zastąpiłam więc część mleka jogurtem naturalnym. Miałam też nadzieję, że w czasie smażenia będą miały śliczne jasne obwódki tak charakterystyczne dla wypieków z cukierni – dodałam więc nie tylko same żółtka, ale i białko oraz pozwoliłam im wyrastać tak długo jak tego potrzebowały bez kontroli czasu. Ciasto jest również wzbogacone o kilka dodatkowych aromatów: jest to wanilia, skórka pomarańczowa oraz mahlab, którym zastąpiłam gorzkie migdały bo nic innego nie przychodziło mi do głowy..
Te pączki są naprawdę luksusowe: miękkie, pulchniutkie, delikatnie słodkie i różane, zdecydowanie do wypróbowania i polecenia!
Poleczko dziękuję za wspólne walentynkowe pączkowanie! :* A książkę znalazłam w Antykwariacie więc jak nic koniecznie do kupienia!

Zapraszam również Wszystkich do walentynkowego konkursu notkę wcześniej 🙂

Składniki powinny być w temp. pokojowej!

•    500g mąki
•    100g masła
•    75g cukru waniliowego (domowego, lub zwykłego i ziarenka z 1/2 laski wanilii)
•    6 żółtek
•    1 jajko
•    200ml mleka
•    4 łyżki jogurtu naturalnego
•    30g drożdży
•    1/2 kieliszka spirytusu
•    1 łyżeczka utłuczonych ziaren mahlabu lub 25g posiekanych gorzkich migdałów (opcjonalnie)
•    skórka otarta z 1 pomarańczy
•    płatki róży w cukrze
•    cukier puder
•    olej do smażenia
Ćwierć szklanki mąki zaparzyć połową szklanki gorącego mleka, ostudzić. Wlać drożdże rozdrobnione z połową szklanki mleka, wsypać połowę mąki i odstawić do podrośnięcia. Utrzeć żółtka i białko z cukrem waniliowym, dodać skórkę otartą z pomarańczy, mahlab, zaczyn, resztę mąki, spirytus, jogurt, rozpuszczone masło i wszystko dobrze wyrobić. Ciasto przełożyć do miski nasmarowanej olejem, przykryć czystą ściereczką – postawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 1,5h. Następnie rozwałkować na stolnicy na grubość 1,5cm i wykrawać krążki. Gdy podrosną smażyć je w gorącym oleju (u mnie 180st.C). Osuszyć na papierowym ręczniczku. Pączki nadziewać różą za pomocą rękawa cukierniczego ze specjalną końcówką. Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.
Buon Appetito! :)

KONKURS Cookie in the Jar vol. 4 Słodkie czekoladowe serca

‚Cookie in the Jar’ to konkurs, który miał być jedynie edycją wakacyjną – taki był plan, ale każdy plan można przecież zmienić. A ponieważ Cioccolato Gatto wraca do gry to mam dla Was pyszny prezent! ‚Cookie in the Jar’ również przejdzie drobną reaktywację, więc gdy tylko czas, pomysłowość i budżet nam pozwolą to postaramy się przygotowywać kolejne smaczne edycje 🙂

Za kilka dni 14 lutego. Co kojarzy Wam się z Walentynkami? Wszechobecna czerwień, róż, serduszka, misie, kwiaty, bombonierki… Nasz konkurs jest utrzymany w podobnym stylu, choć mamy nadzieję mniej kiczowaty 😉 Dwie osoby dostaną słoiczek z mieszanką mąki, gorzkiego kakao i tartych orzechów laskowych oraz słodką foremkę, która umożliwi Wam wycięcie ogromnych czekoladowych serc. Będziecie zachwyceni, wspólne pieczenie i późniejsza degustacja to jeden z lepszych kulinarnych afrodyzjaków jakie zna świat. Miękkie, puszyste oraz wilgotne biszkoptowe ciasto czekoladowo-orzechowe ze słodkim lukrem o delikatnej nucie cytryny i rumu wspaniale umilą każdy dzień lub wieczór.

Dzisiaj wyjeżdżam na ferie, ale chętnych zachęcam do pozostawienia komentarza, ewentualnie opisania z czym kojarzą się wam Walentynki, jak je świętujecie, czym zaskakujecie ukochane osoby (dodatkowo proszę o pozostawienie swojego maila!) – spośród wszystkich uczestników maszyna losująca wybierze dwie osoby i to do nich trafią słoiczki z magiczną mieszanką oraz foremki! Na komentarze czekam do 18 lutego 2012r., wyniki opublikuję jak tylko wrócę razem z przepisem dla tych którzy chcieliby podarować samodzielnie przygotowany słoik komuś bliskiemu 🙂 Powodzenia!



Whisky & Coke Cupcakes

Naprawdę ciężko mi cokolwiek napisać po tak długaśnej przerwie! Nie wiem od czego zacząć, dlatego może pozostawię fakt powrotu bez zbędnego komentarza i po prostu powiem: Witajcie Kochani – dziękuję, że na mnie tyle czekaliście! oraz zaproszę Was na pyszne, leciutkie babeczki w kilku świetnych smakach: Coca-Coli, whisky i czekolady. Zainspirowane ulubionym drinkiem wielu osób – moc babeczki możemy oczywiście zmieniać w zależności od upodobań. Buon Appetito! i mam nadzieję do coraz częstszego czytania 🙂

Ciasto na babeczki (12 sztuk):

  • 175g mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonych orzechów
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/8 łyżeczki sody
  • duża szczypta soli
  • 2 jajka
  • 125g brązowego cukru
  • 50g masła
  • 3 łyżki gorzkiego kakao
  • 1 łyżka whisky
  • 150ml napoju Coca-Cola

Krem:

  • 1 szklanka śmietanki kremówki 30%
  • 200g gorzkiej czekolady
  • kilka łyżek whisky

Ciasto na babeczki. Przygotować foremkę na muffiny – wgłębienia wyłożyć papilotkami lub posmarować masłem i oprószyć mąką. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, sodą i solą, wymieszać ze zmielonymi orzechami. Jajka ubić z cukrem na puszystą i jasną pianę – mają potroić początkową objętość. Masło roztopić w garnuszku, wymieszać trzepaczką z kakao. Cały czas ubijając jajka – na najmniejszych obrotach miksera – dodawać na zmianę suche składniki, masło z kakao i Coca-Colę. Na koniec wlać alkohol. Wyłączyć mikser. Ciasto przełożyć do foremki do 3/4 wysokości dołków (z przepisu wychodzi 12 muffinek). Piec 12-14 minut w 180st.C do suchego patyczka. Ostudzić na kuchennej kratce. Następnie wyciąć środek babeczek o średnicy ok. 1,5cm.

Krem. Kremówkę podgrzać. Czekoladę posiekać. Do gorącej śmietanki wsypać czekoladę, wymieszać na gładki krem. Ostudzić, dolać alkohol i ubić na puszysty, lekki mus. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką. Krem powyciskać do zagłębień babeczek, a następnie ozdobić wierzch grubym zawijaskiem. Można posypać odrobiną kakao. Przechowywać w lodówce lub chłodnym miejscu, choć najlepsze są zaraz po udekorowaniu – gdy krem jest bardzo puszysty, a babeczki baaardzo mięciutkie! Polecam dekorować na około pół godziny przed podaniem, schładzając 15 minut w lodówce.

Buon Appetito! 🙂

 

 

Snow cake (marchewkowy torcik z kremem twarożkowym)

Zimowe ciasto, dla Wszystkich którzy czekają na mój powrót (na dobre jeszcze nie wracam, ale niech będzie to taki przedsmak:) ). W ciepłym marchewkowym kolorze, z rozgrzewającą nutą przyprawy piernikowej, delikatnym jak śnieżny puch kremem twarożkowym. Bardzo smaczne i rozbrajająco urocze dzięki słodkim makaronikowym bałwankom oraz kokosowym śnieżnym zaspom. Polecam!

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej!

Ciasto marchewkowe :

  • 325g mąki pszennej
  • 40g mielonych orzechów (włoskich, laskowych lub migdałów)
  • 2 łyżeczki sody, płaskie
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, płaskie
  • 1 łyżeczka przyprawy piernikowej
  • 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki mielonego imbiru
  • duża szczypta mielonych goździków
  • duża szczypta soli
  • 4 duże jajka
  • 225ml miodu, płynnego
  • 2 łyżki cukru 
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 2 szklanki ubitej startej na drobnych oczkach marchwi
  • 180ml oleju (lub pół na pół z rozpuszczonym masłem)

Krem twarogowy :

  • 750g twarogu mielonego trzykrotnie, jak na serniki
  • 100g masła
  • 50g cukru pudru (lub do smaku)
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka soku limonkowego
  • wiórki kokosowe

Makaroniki bałwanki (proporcje od Felluni):

  • 70 g białek, wysuszonych przez min. 12-24h na blacie (białka przelewamy do miseczki i odstawiamy w temp. pokojowej na cały dzień, polecam odstawić ok. 10g więcej ponieważ po nocy/dobie suszenia początkowa ilość maleje dość znacznie)
  • 170 g cukru pudru, w proporcji 35:135
  • 100 g mąki migdałowej (zmielonych migdałów)
  • 1 łyżeczka białego barwnika w proszku (opcjonalnie, przy dobrym piekarniku makaroniki bez barwnika pozostaną białe)
  • 100g białej czekolady
  • 50g twarogu mielonego trzykrotnie, jak na serniki
  • srebrne kuleczki, gorzka i biała czekolada, żelki lub białe drobinki czekoladowe pomalowane na pomarańczowo

Ciasto marchewkowe: Dwie tortownice 21cm posmarować masłem, dno wyłożyć papierem do pieczenia, boki oprószyć mąką. Piekarnik nagrzać do 190st.C. Mąkę przesiać z orzechami, sodą, proszkiem, przyprawami i solą. Do dużej miski miksera wbić jajka, dodać cukier, wlać miód i ekstrakt waniliowy. Ubijać tak długo aż masa pojaśnieje, zgęstnieje i zwiększy swoją początkową objętość trzykrotnie. Następnie zmniejszyć obroty miksera na najmniejsze i wsypać 1/4 suchych składników, 1/4 startej marchewki itd. – do wykorzystania obu składników. Na koniec wlać olej, wymieszać. Ciasto podzielić na pół i przelać do przygotowanych wcześniej tortownic. Piec ok. 25 minut do suchego patyczka. Oba blaty wystudzić na kuchennej kratce.

Krem twarogowy: Miękkie masło utrzeć z cukrem aż masa zbieleje. Dodawać po dwie łyżki sera za każdym razem dokładnie miksując. Na koniec wlać ekstrakt waniliowy i sok z limonki. Jeśli krem jest rzadki (zależy od sera jaki użyjemy) schować go na 15-30 minut do lodówki.

Pierwszy blat ciasta ułożyć na paterze (polecam pod krawędzie ciasta podłożyć paski z papieru do pieczenia, po dekoracji boków wystarczy tylko – po wyjęciu pasków – delikatnie przetrzeć paterę szmateczką, bo większość kremu zostanie na paskach a nie paterze) rozsmarować część kremu, nakryć drugim blatem i schłodzić ok. 15 minut. Następnie pozostały krem rozsmarować na wierzchu i bokach ciasta. Całość obsypać wiórkami kokosowymi. Schłodzić ok. 15-30 minut w lodówce. Ozdobić makaronikowymi bałwankami (najlepiej przy pomocy wykałaczek nadziać bałwanki do połowy długości wykałaczek, a pozostałą ich część wbić do ciasta). Przechowywać w lodówce.

Makaroniki bałwanki: Białka ubić na sztywno, dodać 35g cukru pudru i ubić maksymalnie na średniej szybkości miksera przez ok. 3 minuty. 135g cukru pudru przesiać z mąką migdałową. Wmieszać sypkie składniki do białek. Przełożyć do rękawa cukierniczego, wyciskać bałwanki – główka mniejsza (np. 3 cm), tułów większy (np. 5cm) na blachę wyłożoną pergaminem – można pod spód pergaminu narysować szablon na papierze. Blachą należy delikatnie, ale stanowczo uderzyć o miękką powierzchnię jeśli masa sama się nie rozpłynie, najlepsze jest do tego łóżko lub tapczan, by masa równomiernie się rozłożyła, a ewentualne czubeczki pochowały. Połowę bałwanków dekorujemy srebrnymi kuleczkami. Potem odkładamy blachy na ok. 30-60 minut, by makaroniki podeschły i utworzyła się na nich cienka skorupka (będzie można bez przyklejenia dotknąć je delikatnie palcem). Piec w 140 stopniach przez ok. 15 minut. Czas pieczenia w każdym piekarniku może być różny. Makaroniki nie powinny się zbrązowieć! Po około 10 minutach przekładamy ostrożnie ciasteczka na kratkę. Ostudzone makaroniki dekorujemy rozpuszczoną gorzką czekoladą (oczy, usta), noski przyklejamy za pomocą białej czekolady. Krem do makaroników przygotowujemy mieszając rozpuszczone 100g białej czekolady z 50g twarożku. Dwa bałwanki zlepiamy za pomocą kremu.

Buon Appetito! 🙂

Przepis własny, pomysł na ciasto znaleziony w serwisie Pinterest.

 


Kochani Czytelnicy Cioccolato Gatto

Kochani,
to nie jest całkowicie pożegnalna notka, a jedynie na pewien bliżej nieokreślony czas. Może na miesiąc, może na dwa, trzy lub dłużej.. Nie wiem 🙂 Nic nie chcę obiecywać, potrzebuję przerwy i już. Bynajmniej nie brak mi chęci do spędzania czasu w kuchni, pieczenia i gotowania – brak mi zapału do blogowania, całej tej otoczki – przygotowywania notek oraz robienia zdjęć*. Nie sądziłam, że i mnie to dopadnie 😉 Przyznaję, że zawsze dziwiłam się ‚sąsiadom’ gdy opisywali podobne typu sprawy – teraz dokładnie rozumiem o co chodzi, gdy piszę te słowa od razu mi lżej..
Nie rozpisując się już więcej chciałabym podziękować Wszystkim za te dwa i pół roku spędzonych razem – było ekstra!
Pozdrawiam Wszystkich bardzo ciepło i do przeczytania!
Viridianka

*na pytania oraz meile postaram się odpowiadać regularnie jak było to do tej pory, więc w razie jakichkolwiek problemów piszcie.

Placuszki twarogowe z jabłkami, cynamonem i żurawiną

Idealne placuszki na śniadanie – z jabłkami, żurawiną i szczyptą cynamonu. Bardzo mięciutkie oraz puszyste, z pewnością do powtórzenia. Polecam!

przepis Asi z Kwestii Smaku, moje zmiany podaję w nawiasach

• 250 g uprażonych jabłek*
• 1/2 łyżeczki cynamonu (dałam mniej)
• 4 – 5 łyżek żurawin lub rodzynek – wcześniej namoczonych 3 minuty w gorącej wodzie
• 1 łyżka cukru wanilinowego (pominęłam)
• 200 g twarogu śmietankowego zmielonego lub w kawałku – rozgniecionego widelcem
• 5 łyżek cukru lub do smaku
• szczypta skórki startej z cytryny lub pomarańczy (opcjonalnie)
• 2 jajka, oddzielnie żółtka i białka
• około 4 – 5 pełnych łyżek mąki

• masło do smażenia lub olej roślinny

Uprażone jabłka wymieszać z cynamonem, rodzynkami i cukrem wanilinowym (można je dodać już w połowie smażenia).
Do większej miski włożyć ser (zmielony lub rozgnieciony widelcem), dodać cukier, skórkę z cytryny lub pomarańczy (jeśli używamy), żółtka, wymieszać.
Dodać przygotowane jabłka z rodzynkami, przesianą mąkę i pianę ubitą z białek. Delikatnie wymieszać. Masa ma być gęsta, w razie konieczności dodać więcej mąki (można sprawdzić smażąc jednego placka czy dobrze się przewraca).
Placki smażyć na rozgrzanej patelni, na umiarkowanym ogniu raz przewracając przez około pół minuty z każdej strony.

* można użyć gotowego musu lub zrobić go od ręki: 3 jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i usunąć gniazda nasienne. Pokroić w kostkę, wrzucić na patelnię z 1 łyżką masła, dodać 1 łyżkę cukru (lub do smaku) i smażyć od czasu do czasu mieszając aż zmiękną, ale pozostaną jeszcze w kawałach. Zdjąć z ognia i odmierzyć 250 g – tyle wykorzystać do placków (ja dodałam wszystkie i dosypałam 1 łyżkę mąki ekstra). 

Buon Appetito! 🙂