R.I.P. Cupcakes – przerażające i pyszne!

Czarna magia, życie pozagrobowe, czarownice, duchy, pająki, zjawy, szczerbate dynie, trupie czaszki i kości… nadchodzi przerażający czas Halloween! 🙂 Choć samo święto w sobie mnie nie kręci.. to uwielbiam wypieki z tej okazji! Tego roku postanowiłam przygotować coś fajnego na własną rękę. Początkowo miał być to tort – wielki, dwupiętrowy i upiorny.. ale nie wiem kto by to wszystko zjadł? no i nie miałam na tyle czasu. Ostatecznie padło na grobowe babeczki. Muszę przyznać, że efekt przerósł moje oczekiwania – nie dość, że wyglądają genialnie to dodatkowo są bardzo, bardzo smaczne.

Ciasto jest  wilgotne, aromatyczne i z mnóstwem dodatków: dynią (dla mnie najlepsza to odmiana hokkaido – idealna do wszelkiego rodzaju wypieków), żurawiną, białą czekoladą i orzechami włoskimi (mielonymi oraz posiekanymi). Delikatnie orzechowy smak babeczek to nie sama zasługa orzechów – podobny rezultat nadaje zrumienione masło. To babeczki idelane na drugie śniadanie, podróż czy spacer – długo zachowują świeżość, a nawet z każdym dniem stają się lepsze! Halloweenowa ich wersja tzw. R.I.P. cupcakes wymagają również podszycia (poniżej krem z białej oraz gorzkiej czekolady), ziemi (nie ma lepszej imitacji niż popularne Oreo Cookies) oraz grobowcowej płyty (kolor ciasteczkom zapewnia zmielony czarny sezam*). Mimo, że nieco straszliwe wszystkim bardzo się podobały i każdy zajadał ze smakiem. Gorąco polecam!

*do kupienia w Almie, Kuchniach Świata itp.

przepis na babeczki i krem – własny, na ciasteczka – zmodyfikowany + pomysł pochodzi z tej strony

składniki na babeczki (14-16 sztuk):

  • 75g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 75g zmielonych orzechów włoskich
  • 1 łyżka przyprawy do piernika (użyłam domowej, kupnej można dodać więcej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • duża szczypta soli
  • 2 duże jajka
  • 100g cukru brązowego
  • 50g miodu
  • 50g masła
  • 100g serka ricotta (takiej z pojemniczka lub domowej)
  • 50g jogurtu naturalnego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 175g startej na małych oczkach dyni (z połowy bardzo małej sztuki)
  • 50g żurawin, posiekanych (można ją namoczyć dzień wcześniej w np. wiśniówce)
  • 50g białej czekolady, posiekanej
  • 50g orzechów włoskich, posiekanych

Przygotować foremkę na muffiny – wgłębienia wyłożyć papilotkami lub posmarować masłem i oprószyć mąką. Mąkę przesiać z przyprawą do piernika, proszkiem do pieczenia, sodą i solą, wymieszać ze zmielonymi orzechami. Jajka ubić z cukrem i miodem na puszystą i jasną pianę – mają potroić początkową objętość. Masło zrumienić w garnuszku na małym ogniu, aż będzie jasnobrązowe i w smaku oraz zapachu lekko orzechowe – ostudzić. Ricottę wymieszać z jogurtem. Cały czas ubijając jajka – na najmniejszych obrotach miksera – dodawać po łyżeczce serka z jogurtem. Następnie na zmianę suche składniki, masło i dynię. Na koniec wlać ekstrakt. Wyłączyć mikser, dodać posiekane żurawiny, białą czekoladę i orzechy – wymieszać łopatką/drewnianą łyżką. Ciasto przełożyć do foremki do 3/4 wysokości dołków (z przepisu wychodzi 14-16 muffinek). Piec 12-14 minut w 180st.C do suchego patyczka. Ostudzić na kuchennej kratce.

składniki na krem:

  • 200g serka mascarpone
  • 45ml mleka
  • 40g białej lub gorzkiej czekolady, roztopionej i ostudzonej
  • 1 łyżka gorzkiego kakao – pominąć jeśli dodajemy białej czekolady
  • 1 łyżka cukru pudru – pominąć jeśli dodajemy białej czekolady
  • ok. 8 ciasteczek Oreo (bez kremu), bardzo drobno pokruszonych

Wszystkie składniki (poza Oreo) wymieszać ręczną trzepaczką na gładki krem. Babeczki posmarować równomiernie kremem. Okruszki ciasteczek wsypać do miseczki. Następnie trzymając za spód babeczki delikatnie dociskać krem do okruszków ciasteczek by jak najwięcej się przykleiło. W babeczki powciskać ciasteczka-grobowce.

składniki na ciasteczka-grobowce:

  • 85g mąki
  • 25g czarnego sezamu, zmielonego
  • szczypta soli
  • 40g masła, miękkiego
  • 25g cukru
  • 1 łyżka mleka
  • ok. 10g czekolady gorzkiej, rozpuszczonej w kąpieli wodnej

Mąkę przesiać z solą, wymieszać z mielonym sezamem. Masło ubić z cukrem, dodać mąkę i mleko. Mieszać aż uzyskamy duże okruchy. Z ciasta ulepić wałeczek – górną część pozostawić półokrągłą, boki i spód spłaszczyć. Całość owinąć folią spożywczą i schłodzić kilka godzin lub w zamrażarce ok. 1 godziny. Po tym czasie pokroić na tyle części ile mamy babeczek (14-16). Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec 5 minut w 180st.C – po tym czasie jeśli zmieniły kształt (moje za bardzo urosły) blaszkę wyciągnąć z piekarnika i za pomocą dwóch noży spłaszczać boki formując kształt nagrobka. Dopiec jeszcze ok. 4 minut aż zaczną się lekko rumienić. Zostawić do ostygnięcia na blaszkach. Czekoladę przelać do małych papierowych tutek i zrobić napisy R.I.P.

Buon Appetito! 🙂

 

Magdalenki waniliowe


Biszkoptowe, maślane i słodko waniliowe. Magdalenki – ciasteczka śniadaniowe lub na podwieczorek. Odpowiednie do maczania w herbacie lub mleku. Albo do podania z owocami. Niestety szybko tracą świeżość.

przepis od PH ‚Desery’, na 12-24 magdalenek w zależności od wielkości foremki

składniki:

  • 100g mąki
  • 3g proszku do pieczenia
  • 100g masła
  • ziarenka z 1/2 laski wanilii*
  • 2 jajka
  • 75g cukru kryształu (oryginalnie 120g cukru pudru… 🙂 )
  • 1 łyżka cukru waniliowego

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. W rondelku roztopić masło i ostudzić. Jajka ubić z cukrami i waniliowymi ziarenkami aż masa się spieni i potroi objętość. Mieszając stopniowo dosypywać suche składniki oraz masło. Piekarnik nagrzać do 220st.C. Foremki na magdalenki nasmarować masłem i napełnić ciastem do 2/3 wysokości**. Wstawić do piekarnika i piec przez 5 minut. Obniżyć temp. do 200st.C i dalej piec przez 10 minut (ja mam małe foremki więc piekłam najpierw 2 minuty w 220 i 4 w 200). Ciepłe magdalenki wyjąć z foremek i odstawić do ostygnięcia na kuchennej kratce.

*można zastąpić drobno posiekaną skórką startą z 1/4 cytryny, pominąć cukier waniliowy i dodać kilka kropli likieru Limoncello.

**napełnione ciastem foremki można odstawić nawet na całą noc do lodówki – chociaż już po godzinie ładniej rosną.

Buon Appetito! 🙂

Kwartet truskawkowy/malinowy

Lubię smaki jesieni: słodkie śliwki i gruszki, kwaśne jabłka, różnorodne odmiany dyń, aromat rozgrzewających przypraw… jednak w mojej kuchni to jeszcze nie ten czas! Chcę cieszyć się przez ostatnią krótką chwilę owocami lata. Bo chociaż coraz ich mniej i prawdopodobnie za tydzień pozostanie na targach tylko jagodowe wspomnienie to wciąż zachęcają swą słodyczą, kolorem i zapachem…dlatego dziś proponuję deser będący doskonałym zwieńczeniem darów lata. Są to dwa kwartety: truskawkowy oraz malinowy.
Czas na degustację 🙂 Na początku łyżeczkę zanurzycie w owocowymi coulis.. ładnie brzmi, prawda? ale to tylko.. lub aż (niepotrzebne skreścić) sos ze zmiksowanych owoców – ewentualnie odrobiny wody, cukru, soku z cytryny lub alkoholu.
Cudowna puszystość, delikatnie owocowy smak, całość rozpływająca się w ustach – to następna część – mus! Wzmocniona syropem cukrowym piana z białek oraz ubita na sztywno śmietanka sprawiają, że łyżeczka pozostawia charakterystyczny dla musu ‚bąbelkowy’ ślad (truskawkowa wersja łudząco przypomina popularny serek ‚Bakuś’, a przynajmniej jest podobna do tego sprzed kilku lat). 
Kolejno dwie warstwy (wybór od której zacząć pozostawiam Wam): galaretka (koniecznie domowa) z całymi kawałkami owoców oraz panna cotta – wspaniały włoski klasyk – której u mnie głównymi składnikami są jogurt naturalny oraz wanilia. Oba za swoją delikatność i nienarzucający się smak stanowią idealnie dobraną i lekką dla całości kompozycję.
I to już niestety koniec.. Smakowało? 😉

deser zainspirowany tym zdjęciem i opisem, przepis na mus od PH ‚Desery’, reszta moja; na 12 porcji

panna cotta waniliowa:

  • 400g jogurtu naturalnego
  • 250ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 250ml mleka
  • 4 łyżki cukru waniliowego
  • 1 laska waniliowa
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 2 łyżki wody

Żelatynę namoczyć w wodzie. Laskę waniliową rozciąć wzdłuż i wyskrobać nasionka. Śmietankę i mleko zagotować z cukrem, laską i ziarenkami waniliowymi (polecam dzień wcześniej, śmietanka odpowiednio naciągnie aromatem wanilii, przed dodaniem żelatyny raz jeszcze podgrzać). Do gorącej śmietanki (zestawionej z ognia) dodać namoczoną żelatynę i mieszać aż się rozpuści – otudzić, następnie przelać przez sitko. Wymieszać z jogurtem (ewentualnie dosłodzić cukrem pudrem) i przelać do szklanek/pucharków. Schłodzić kilka godzin w lodówce lub do ok. godziny w zamrażarce.

galaretka z owocami:

  • 2 szklanki kompotu owocowego
  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku (z małym czubkiem)
  • 1,5 łyżki wody
  • ok. 300g owoców

Żelatynę namoczyć w wodzie. Kompot zagotować, zestawić z ognia, dodać napęczniałą żelatynę i mieszać aż się rozpuści. Ostudzić i odlać 200ml (będzie nam potrzebna do coulis). W szklankach ułożyć owoce (najlepiej drobno pokrojone, ponieważ dzięki temu więcej się ich zmieści) zalać je galaretką tak by się nie uniosły. Wstawić do lodówki do stężenia.

mus owocowy:

  • 200g purée owocowego (owoce z dużymi pesteczkami jak maliny można przetrzeć)
  • sok z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 1 łyżka wody
  • 130g bezy włoskiej (przepis poniżej)
  • 250ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 2 łyżki cukru

Żelatynę namoczyć w wodzie. Kremówkę ubić na sztywno z cukrem. Purée owocowe podgrzać i do ciepłego dodać namoczoną żelatynę. Zestawić z ognia i mieszać ręczną trzepaczką aż się rozpuści. Wlać sok cytrynowy. Ostudzić. Następnie wymieszać z bezą włoską i ubitą kremówką (ewentualnie dosłodzić do smaku cukrem pudrem). Przelać do naczynek i schłodzić.

beza włoska:

  • 3 białka
  • 50ml wody
  • 170g cukru pudru

Cukier zagotować z wodą do temp. 126-135st.C. Białko ubić na niezbyt sztywną pianę. Mikser nastawić na średnio szybkie obroty i wlewać powoli gorący syrop – ubijać aż do ochłodzenia się masy. 

owocowe coulis:

  • 200g owoców
  • 200ml galaretki owocowej (odłożonej wcześniej)

Oba składniki zmiksować w blenderze. Nałożyć łyżeczką na stężały mus. Schłodzić 1h i ozdobić owocami oraz listkiem mięty.

Buon Appetito! 🙂

 

 

Rozwiązanie konkursu Cookie in the Jar vol. 3 Ciasteczka owsiane z czekoladą

W ten ciepły i słoneczny dzień mam przyjemność ogłosić, że maszyna losująca wybrała komentarze* o numerach:

 

A są to:

amaranthrose

marielle_07

Gratulacje! 🙂 Proszę o kontakt na mój adres: viridianka@gazeta.pl

*moich oraz powtarzających się komentarzy nie brałam po uwagę.

Chciałabym podziękować za Wasz udział w cyklu konkursów ‚Cookie in the Jar’ ! Cieszę się, że zyskał tak duże zainteresowanie i że tak licznie za każdym razem przystępowaliście do zabawy. Na kolejną edycję zapraszam za rok 🙂

A jeśli sami chcecie obdarować kogoś ciasteczkowym słoikiem poniżej podaję przepis na owsiane ciasteczka z czekoladą (proporcje na naczynie o pojemności 3/4 litra):

składniki suche:

  • 1 szklanka mąki
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • duża szczypta soli
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/4 szklanki cukru białego (można pominąć, bo ciasteczka są dość słodkie)
  • 3/4 szklanki płatków owsianych
  • 1 łyżka otrąb owsianych
  • 1 szklanka kropelek czekoladowych (lub posiekanej czekolady)

składniki mokre:

  • 90g masła, roztopionego i ostudzonego
  • 1 małe jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Wszystkie suche składniki wymieszać w dużej misce. Masło połączyć z jajkiem i wanilią. Wlać do suchych składników i dokładnie wymieszać – drewnianą łyżką lub ręką. Schłodzić ok. 15 minut. Następnie formować małe kuleczki z ciasta i układać je na blaszkach (w odstępach – sporo rosną) wyłożonych papierem do pieczenia, lekko spłaszczać. Piec ok. 10 minut w 175st.C.

Buon Appetito! 🙂


Tarte Infiniment Café Pierra Hermé – moja wersja

Cukiernie Pierra Hermé słyną z niesamowitych deserów. Uwielbiam Jego słodkie kreacje, najbardziej te o wielu warstwach i różnych konsystencjach. Ostatnio odkryłam blog Paris Patisseries (klik), gdzie przedstawiane są słodkie francuskie wypieki – ze zdjęciami, opisami, oceną, ale niestety bez przepisów. Od czego jednak mamy pomysłowość i wyobraźnię?
Nie znam dokładnego przepisu na Tarte Infiniment Café Pierra (klik). Dlatego postanowiłam stworzyć własną wersję – i nieważne czy zabrzmi to nieco samolubnie, jednak mam prawo być z tego deseru wyjątkowo dumna 🙂 Będzie mi bardzo miło jeśli skusicie się na jego wykonanie, bo jest naprawdę bossski!

Tematem przewodnim musiała być oczywiście kawa, ale jest i gorzka czekolada, kakao oraz popularny irlandzki likier – Baileys. Kruchy kakaowy spód skrywa dwie części: mocno czekoladowy biszkopt nasączony kawowym syropem, okryty z każdej strony pysznym czekoladowym musem z mocno wyczuwalnym akcentem likieru Irish Cream. Górna warstwa deseru to krem o delikatnym smaku kawy, którego bazą jest jeden z lepszych wynalazków cukierniczych – angielski krem, wzbogacony o ser mascarpone, lekki i wspaniale rozpływający się w ustach.
Zawsze największy problem mam z wykończeniem deseru, głowię się nad nim zdecydowanie najdłużej. Oryginał u Pierra to zapewne karmelowy lub kawowy lukier pomadkowy z którym niestety nie możemy się polubić i kolejna próba jego przygotowania zakończyła się fiaskiem.. (3:1 dla lukru 😉 ). W końcu zdecydowałam się na coś znacznie mniej absorbującego i wpadłam na pomysł polewy, którą można nazwać śmietankową kawą z mlekiem (bo tak właśnie smakuje) – moje małe-duże odkrycie. Pięknie się błyszczy, ma gładką konsystencję, jest smaczna, a przede wszystkim stanowi doskonałe wykończenie całości.

To nie jest raczej deser na co dzień – wymaga od nas kilku godzin przygotowania, porcja nie jest familijna, potrzebne jest kilka droższych składników, niemniej jednak jest doskonały na mniejsze lub większe uroczystości, albo gdy np. chcemy komuś zaimponować 🙂 Bo obok takiego deseru ciężko jest przejść obojętnie – gwarantuję!

przepis na kruche ciasto, angielski krem z mascarpone i syrop jest modyfikacją tych przy waniliowych tartaletkach, biszkopt i mus czekoladowy z likierem Baileys po przeróbkach z magazynu ‚Kuchnia’, glazura moja

kruche ciasto:

  • 150g miękkiego masła
  • 75g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • szczypta soli
  • 240g mąki pszennej tortowej
  • 10g gorzkiego kakao
  • 1 łyżka mocnego espresso, schłodzonego


// <![CDATA[
listonic_content_1 = '150 g miękkiego masła
80 g cukru pudru
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
2 żółtka (lub całe jajko jeśli wolicie)
szczypta soli
250 g mąki pszennej tortowej’;listonic_name_1 = ‚Tarte Infiniment Vanille – waniliowe tartaletki Pierra Hermé’;listonic_url_1 = ‚http://cioccolatogatto.blox.pl/2011/09/Tarte-Infiniment-Vanille-waniliowe-tartaletki.html’;
// ]]>
Masło ubić z cukrem i cały czas miksując dodać żółtko, następnie przesiane mąkę, sól i kakao. Na koniec wlać kawę. Z ciasta uformować dysk, owinąć go w folię i schłodzić minimum 1h. Po tym czasie ciasto rozwałkować, wyłoży nim foremki do tartaletek lub obręcze cukiernicze – u mnie 6 obręczy po 9cm i 4 tartaleteki po 12cm. Spody obciążyć papierem do pieczenia z wysypanym suchym ryżem lub fasolą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec 14 minut. Zdjąć papier i fasolki/ryż i piec jeszcze 5 minut. Ostudzić.

biszkopt:

  • 6 jajek
  • 75g cukru
  • 20g kakao
  • 30g mąki ziemniaczanej
  • 150g gorzkiej czekolady

Jajka ubijamy z cukrem na puszysty i jasny krem. Czekoladę rozpuszczamy i studzimy w kąpieli wodnej. Kakao przesiewamy z mąką. Do jaj dodajemy powoli czekoladę – cały czas miksując na najmniejszych obrotach robota. Na koniec wsypujemy po trochę sypkich składników i mieszamy ręczną łopatką by masa nie opadła. Przelewamy do dwóch foremek (20x30cm) wyłożonych papierem do pieczenia, wyrównujemy wierzch. Piec ok. 7 minut w 180st.C. Wystudzić.

syrop kawowy:

  • 100g wody
  • 50g cukru
  • 30ml likieru kawowego
  • 1 mocne espresso

Zagotować cukier z wodą. Dodać espresso i likier – ostudzić.

krem czekoladowy z likierem Baileys:

  • 200ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 150g czekolady gorzkiej
  • 125ml likieru Baileys

Czekoladę rozpuścić w śmietance. Ostudzić i schłodzić przez ok. 1,5 godziny. Dodajemy likier i ubijamy tak długo aż uzyskamy lekki krem.

krem kawowy:

  • 600ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 100ml mleka
  • 2 mocne espresso
  • 6 żółtek
  • 140g cukru
  • 20g żelatyny w płatkach
  • 50ml likieru kawowego
  • 500g serka mascarpone

Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Kremówkę zagotować z mlekiem. Dolać espresso. Żółtka wymieszać ręczną trzepaczką z cukrem (nie ubijać). Do żółtek wlewać powoli kawowo-śmietankowy płyn, mieszać by żółtka się nie ścięły. Mieszankę z powrotem wlać do garnka i podgrzewać na małym ogniu aż zgęstnieje. Garnek ściągnąć z ognia i dodać namoczoną, odciśniętą żelatynę. Mieszać aż się rozpuści. Całość przecedzić przez sitko i dodać likier. Krem przelać do miski, nakryć folią spożywczą by nie powstał kożuch i ostudzić. Do ostudzonego kremu dodać serek mascarpone.

glazura:

  • 200ml mleka
  • 100ml śmietanki kremówki 30-36%?
  • 1 mocne espresso
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 2 łyżki wody

Glazurę przygotowujemy, gdy tartaletki są już potencjalnie gotowe tzn. gdy krem kawowy zastygł. Żelatynę namoczyć w wodzie. Kremówkę zagotować z mlekiem, kawą i cukrem. Garnuszek ściągnąć z ognia i do gorącego płynu dodać napęczniałą żelatynę. Mieszać aż całkowicie się rozpuści. Glazurę nakryć folią spożywczą i ostudzić. Następnie chwilę schłodzić (uwaga by nie stężała, jeśli stężeje za bardzo ogrzać na malutkim płomieniu palnika).

dodatkowo:

  • ziarenka kawy

SKŁADANIE: Kruche spody nasmarować cienką warstwą kremu czekoladowego z likierem Baileys. Z biszkoptu wyciąć krążki pasujące do wnętrza spodów. Namoczyć je w syropie kawowym, docisnąć do kruchych spodów i przykryć pozostałym kremem czekoladowym z likierem. Schłodzić. Jeśli tartaletki przygotowujemy w cukierniczych obręczach zalewamy je tężejącym kremem kawowym i schładzamy całą noc (wyciągamy je ogrzewając boki suszarką), jeśli w typowych foremkach na tarty krem wlewamy do dużej formy wyłożonej papierem do pieczenia i po nocy spędzonej w lodówce wycinamy koła z kremu. Układamy je na tartach. Schłodzone tartaletki polewamy glazurą w 2-3 partiach – polewamy pierwszy raz, schładzamy, polewamy drugi raz, schładzamy itd. Ozdabiamy ziarenkami kawy. Tartaletki przechowujemy pod przykryciem by nie obeschły.

Buon Appetito! 🙂



Bułeczki marcepanowe ze śliwkami

Przepyszne drożdżówki. Mięciutkie oraz bardzo puszyste za sprawą jogurtu naturalnego i serka ricotta. Z marcepanową śliwką w środku bułeczki oraz migdałową kruszonką.

Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej.

składniki na zaczyn:

  • 16g drożdży świeżych
  • 30g mleka, ciepłego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki

Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 15 minut.

składniki na ciasto:

  • 350g mąki
  • 50g cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
  • szczypta soli
  • 50g masła
  • 50g jogurtu naturalnego, np. greckiego
  • 100g serka ricotta (takiej z pojemniczka lub domowej)
  • 1 jajko
  • zaczyn

Mąkę, cukry i sól przesiać. Dodać jogurt, masło i serek. Rozetrzeć całość w palcach jak na kruszonkę. Dodać zaczyn i jajko, zagnieść aż będzie gładkie. Odstawić na 1-1,5 godziny do podwojenia objetości w misce posmarowanej oliwą.

nadzienie:

  • 16 śliwek węgierek
  • 100g marcepana

Śliwki rozciąć nie przecinając ich do końca, wyciągnąć pestki. Marcepan rozdzielić na 16 części, spłaszczyć na placuszki i powkładać między połówki owoców.

składniki na kruszonkę:

  • 10g masła
  • 25g marcepana
  • 25g mąki migdałowej (bardzo drobno zmielonych migdałów)
  • 10g cukru

Mąkę migdałową rozetrzeć w palcach z masłem i marcepanem. Dodać cukier i jeszcze chwilę rozcierać aż powstaną średnio-grube okruchy. Schłodzić.

Ciasto podzielić na 16 części, spłaszczyć na placuszki, na środku każdego ułożyć po marcepanowej śliwce, zlepić brzegi i uformować bułeczki. Kuleczki ułożyć w dużej tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i odstawić na ok. 30-45 minut do napuszenia. Posmarować mlekiem, posypać kruszonką i piec ok. 15-20 minut w 180st.C. Ostudzić na kratce kuchennej.

Buon Appetito! 🙂

KONKURS Cookie in the Jar vol. 3 Ciasteczka owsiane z czekoladą

Czas na trzecią odsłonę konkursu ‚Cookie in the Jar’. Jak sama nazwa sugeruje w końcu do wygrania będą ciasteczka! Pysznie chrupiące na krawędziach, w środku nieco ciągnące i mięciutkie – przepyszne! Ekspresowe w przygotowaniu, wspaniałe na podwieczorek ze szklanką mleka. Warto się o nie postarać – naprawdę nie pożałujecie 🙂 Wystarczy, że zostawicie swój komentarz (dodatkowo proszę o pozostawienie swojego maila jeśli nie posiadacie konta na serwisie Blox) – spośród uczestników maszyna losująca wybierze dwie osoby i to do nich trafią słoiki z magiczną ciasteczkową mieszanką! Na komentarze czekam do 23 września 2011r. do godziny 24:00, wyniki opublikuję następnego dnia razem z przepisem dla tych którzy chcieliby podarować samodzielnie przygotowany słoik komuś bliskiemu 🙂 Powodzenia!




Snickers cupcakes


Tak – te babeczki to raj dla prawdziwych łasuchów! Z mnóstwem batonów Snickers – czyli: karmelu, czekolady oraz… kalorii 🙂 Ciężkie, wilgotne, słodko pachnące, nie można się od nich odkleić… Natomiast krem mascarpone z dodatkiem karmelu to prawdziwy hit – polecam!

przepis własny zainspirowany tym zdjęciem

składniki na babeczki (12 sztuk):

  • 100g masła
  • 45g miodu
  • 60g gorzkiej czekolady
  • 3-4 batoniki Snickers (po 51g)
  • 2 jajka
  • 90g cukru trzcinowego
  • 100g mielonych orzechów laskowych
  • 55g mąki
  • szczypta soli
  • szczypta proszku do pieczenia
  • 4 łyżeczki jogurtu naturalnego

Foremkę na muffiny wykładamy papilotkami lub smarujemy masłem. Na małym ogniu rozpuścić masło z miodem i czekoladą oraz posiekanymi dwoma (!) batonikami – mieszamy by nam się nic nie przypaliło. Ostudzić. Pozostałe 1-2 batoniki kroimy na 12 części. Mąkę przesiać z solą i proszkiem, wymieszać z orzechami. Jajka ubić z cukrem na puszysty i jasny krem, tak aby początkowa objętości jaj potroiła się. Cały czas ubijając jajka wlewamy powoli przestudzoną mieszankę maślano-czekoladową. Dodajemy suche składniki na zmianę z jogurtem i delikatnie mieszamy. Napełniamy ciastem foremkę muffinkową, do każdego dołka wciskamy po jednym kawałku Snickersa by ciasto pokryło batonik. Pieczemy ok. 14 minut w 180st.C. Babeczki studzimy na kuchennej kratce.

składniki na karmel:

  • 120g cukru
  • 125ml śmietanki kremówki
  • 60g masła
  • 1 łyżeczka glukozy (opcjonalnie)
  • duża szczypta soli

Cukier wymieszać w wysokim garnuszku o grubym dnie z glukozą. Rozpuścić na małym ogniu aż karmel nabierze złotobrązowego koloru – karmel można zamieszać pod koniec rozpuszczenia cukru przez okrężne ruchy garnka. Kremówkę zagotować i ostrożnie wlać do rozpuszczonego cukru (UWAGA na gorącą parę!) – gdy już nieco przestanie bulgotać wsypać sól i zamieszać ręczną trzepaczką by składniki razem się połączyły. Garnuszek zestawić z ognia i dodać masło, wymieszać i ostudzić.

składniki na krem:

  • 250g serka mascarpone
  • 100ml śmietanki kremówki
  • 100g karmelu
  • 2 łyżki masła orzechowego

Śmietankę ubić na sztywno. Zmiksować na gęsty krem z serkiem i masłem orzechowym, następnie z karmelem. Krem przełożyć do rękawa cukierniczego z dowolną końcówką. Schłodzić w lodówce ok. 20 minut.

dodatkowo:

  • 1 batonik Snickers

Batonik pokroić na małe kawałeczki.

Ostudzone babeczki ozdobić kremem, następnie karmelem i kawałeczkami batonika. Schłodzić przed podaniem.

Buon Appetito! 🙂


 

Tarte Infiniment Vanille – waniliowe tartaletki Pierra Hermé

Mój ulubiony przepis na blogu – waniliowe tartaletki Pierra Hermé. Po raz pierwszy zrobiłam je w zeszłym roku. (klik) Dziś postanowiłam do nich wrócić, na pewno nie ostatni raz. Każda warstwa idealnie współgra z pozostałymi tworząc wspaniałą kompozycję – tartaletki zachęcają niecodziennym wyglądem, kuszą zapachem i smakiem. Sprostają nawet najbardziej wybrednym podniebieniom, nie wiem czy istnieje ktokolwiek komu by nie posmakowały.

Jeżeli sięgniecie pamięcią (lub zaglądniecie) do tartinek, gdy piekłam je po raz pierwszy zwrócicie uwagę, że różniły się w kilku szczegółach. Tym razem zamiast foremek do tartaletek użyłam cukierniczych obręczy, by upodobnić je do oryginału Pierra (klik), nie dodałam też do ciasta mielonych migdałów, choć oczywiście można podmienić 50-100g mąki na orzechy. Angielski krem waniliowy z mascarpone przygotowałam z podwójnej porcji, zwiększając również ilość serka. Dlaczego? Bo to najlepsza część deseru! – kremowa, delikatna i rozpływająca się w ustach. Natomiast najbardziej cieszę się ze śnieżnobiałej glazury waniliowej, która pokrywa ciastka – efekt tlenku tytanu którego wystarczy tylko odrobina więc myślę, że nie trzeba obawiać się groźnej nazwy 🙂

Jeśli chcecie poczuć waniliowe niebo w gębie – zarezerwujcie sobie minimum pół dnia na spędzenie czasu w kuchni, zaopatrzcie się w spore ilości wanilii, jajek i białej czekolady i koniecznie zróbcie tartaletki Pierra Hermé.

poniżej podaję proporcje na 12 tartaletek o średnicy 9cm, oryginał przepisu znaleziony jak rok temu u Lo

kruche ciasto:

  • 150 g miękkiego masła
  • 80 g cukru pudru
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
  • 2 żółtka (lub całe jajko jeśli wolicie)
  • szczypta soli
  • 250 g mąki pszennej tortowej

Zmiksować masło z cukrami i cały czas miksując dodać żółtka, na koniec sól i mąkę. Miksować aż powstaną duże ‚okruchy’ ciasta. Uformować je w kulę, lekko spłaszczyć i owinięte w folie spożywczą włożyć do lodówki na 1 godzinę. Następnie ciasto rozwałkować, wyłoży nim foremki do tartaletek (lub obręcze cukiernicze bez dna). Na cieście położyć krążek z papieru do pieczenia i wsypać na to fasolki/suchy ryż. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec 14 minut. Zdjąć papier i fasolki/ryż i piec jeszcze 5 minut. Ciasto ma być złote. Wystudzić.

biszkopt:

  • 180 g białek
  • 2,5 g sproszkowanych białek  (można pominąć)
  • 110 g cukru
  • 100 g żółtek
  • 10 g cukru inwertowanego* (można pominąć)
  • 65 g mąki pszennej
  • 60 g mąki ziemniaczanej

Ubić białka, cukier i białka w proszku na sztywną pianę przy pomocy miksera. Dodać żółtka i lekko mieszać całość przy pomocy trzepaczki. Po trochu dodawać przesiane mąki. Gładkie ciasto wyłożyć na dużą blachę (wielkości ok. połowy takiej z piekarnika – u mnie 20x30cm) wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać całość szpatułką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec 10 minut.  Wystudzić.

angielski krem waniliowy:

  • 500 g śmietanki
  • 3 strąki wanilii
  • 100 g żółtek
  • 125 g cukru
  • 10 g żelatyny w płatkach

Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Zmiksować żółtka z cukrem. Zagotować śmietankę z przeciętymi laskami wanilii. Ziarenka wydłubać końcówką noża. Połowę gorącej śmietanki dodać do masy żółtkowej i wymieszać. Całość przelać do pozostałej śmietanki i cały czas mieszając podgrzewać do momentu lekkiego zgęstnienia. Dodać dobrze odciśniętą żelatynę i wymieszać. Wyjąć strąki wanilii.

waniliowy krem z serkiem mascarpone:

  • angielski krem waniliowy
  • 500 g serka mascarpone

Krem angielski zmiksować na wolnych obrotach miksera z mascarpone.
Masę wylać do dużej formy (wielkości jak pieczony był biszkopt – u mnie 20x30cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Foremkę włożyć do lodówki na kilka godzin do stężenia kremu.

syrop waniliowy:

  • 250 g wody
  • 10 g ekstraktu z wanilii
  • 125 g cukru
  • 12 g rumu

Zagotować wodę z cukrem i strąkami wanilii (przyrządzonymi jw). Pozostawić na 30 minut. Dodać rum i ekstrakt. Wymieszać i odstawić.

ganache waniliowy z białą czekoladą:

  • 110 g śmietanki
  • 1 strąk wanilii
  • 1 łyżka naturalnego ekstraktu z wanilii
  • 125 g białej kuwertury

Ziarenka z rdzenia wanilii wydłubać końcówką noża i dodać do śmietanki razem ze  strąkiem. Zagotować. Odstawić na 30 minut do naciągnięcia aromatu. Rozpuścić na parze kuwerturę. Ze śmietanki wyjąć strąki i dodać ekstrakt. Dodać rozpuszczoną kuwerturę i wszystko wymieszać na gładką masę.

pasta z tlenku tytanu (można pominąć):

  • 5 g tlenku tytanu
  • kilka kropli wody

W małej miseczce wymieszać przy pomocy łyżeczki obydwa składniki.

syrop cukrowy:

  • 25 g cukru
  • 20 g wody

Obydwa składniki zagotować.

glazura neutralna:

  • 250 g wody
  • 1 rozkrojona laska wanilii
  • 100g cukru
  • 10 g pektyny

Pektynę wymieszać z cukrem, dodać wodę i wanilię. Zagotować, zmniejszyć płomień i gotować 3 minuty.  Zdjąć z ognia. Odstawić na 30 minut. Można wstawić na noc do lodówki. Podgrzać przed dalszym użyciem.

glazura waniliowa:

  • 225 g białej kuwertury (lub białej czekolady dobrej jakości)
  • 90 g śmietanki kremówki
  • 5 g glukozy w proszku (do kupienia w aptekach)
  • 12 g syropu cukrowego przyrządzonego wcześniej
  • 180 g glazury neutralnej
  • 1 laska wanilii z Madagaskaru (rdzeń i strąk osobno)
  • pasta z tlenku tytanu (można pominąć)

Na parze rozpuścić kuwerturę. Zagotować śmietankę z laską wanilii. Zdjąć z ognia. Cały czas mieszając dodawać rozpuszczoną kuwerturę. Glazurę neutralną zagotować z syropem cukrowym i glukozą. Dodać do masy śmietanowej. Wymieszać. Dodać pastę z tlenku tytanu. Wszystko dokładnie wymieszać do uzyskania gładkiej masy. Można użyć blendera.

Montaż tartaletek.
Przy pomocy metalowej, okrągłej foremki z biszkoptu powycinać krążki wielkości tartaletek (wewnątrz). Korpusy z ciasta przy pomocy pędzelka wysmarować wewnątrz (dno i boki) ganachem waniliowym. Krążki biszkoptu zanurzyć w syropie waniliowym, lekko odcisnąć i włożyć do wnętrza korpusów z ciasta. Wierzch posmarować ganachem waniliowym. Przy pomocy tej samej okrągłej foremki powycinać krążki z zastygniętego kremu angielskiego z mascarpone. Ułożyć je na kratce kuchennej. Polać je glazurą waniliową i wygładzić wierzchy. Całość przełożyć na wierzch tartaletek. Schłodzić w lodówce przez godzinę.

Cukier inwertowany*: Cukier inwertowany jest mieszaniną glukozy i fruktozy w stosunku 1:1. Powstaje przy ogrzewaniu syropu cukrowego z niewielkim dodatkiem środka zakwaszającego (np. winianu potasu lub soku z cytryny), w wyniku czego zmniejsza się wielkość kryształów. Ze względu na strukturę (drobnokrystaliczną), cukier inwertowany posiada ?gładką? strukturę i jest stosowany przy wyrobie cukierków pomadkowych i niektórych syropów. W produkcji dżemów i galaretek cukier inwertowany powstaje samoczynnie w reakcji naturalnych kwasów obecnych w owocach z krystalicznym cukrem, w podwyższonej temperaturze.

Bardzo waniliowe Buon Appetito! 🙂


Tarta śliwkowa z kremem frangipane

Jeśli lubicie śliwki i migdały to jest to idealna tarta dla Was. Kruche ciasto, czekoladowe powidło, krem frangipane oraz duże, soczyste, słodkie śliwy. Crème frangipane jest bardzo delikatnym kremem migdałowym (przypominającym smakowo marcepan), którego przygotowanie polega jedynie na zmiksowaniu kilku podstawowych składników: mielonych orzechów, cukru, jaj i masła. Ciasto jest smaczne i proste, prezentuje się również bardzo ładnie i apetycznie – doskonałe jeszcze lekko ciepłe z kulką lodów waniliowych.

przepis zainspirowany ciastem Ewelajny

składniki na kruche ciasto:

  • 160g mąki
  • szczypta soli
  • 80g masła, w temp. pokojowej
  • 40g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka wody

Mąkę przesiać z solą. Masło ubić z cukrem. Dodać żółtko, zmiksować. Stopniowo dosypywać sypkie składniki i wodę aż wszystko się połączy. Utworzyć z ciasta dysk. Owinąć w folię i schłodzić 1h. Foremkę na tartę (ok. 22cm ) posmarować masłem i oprószyć mąką. Ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na cienki placek i wyłożyć nim formę. Zmrozić ok. 20 minut. 

Spód obciążyć papierem do pieczenia z wysypanym suchym ryżem/fasolą. Podpiec 12 minut w 180st.C. Ściągnąć papier z ryżem, podpiec kolejne 5 minut. Ostudzić.

powidło czekoladowe:

  • 120g powidła śliwkowego
  • 40g czekolady gorzkiej
  • 1 łyżeczka gorzkiego kakao

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Przestudzoną wymieszać z powidłem i kakao.

krem frangipane:

  • 30g masła
  • 70g mielonych migdałów
  • 70g cukru
  • 2 jajka

Masło rozpuścić i ostudzić. Jajka ubić z cukrem i migdałami aż do uzyskania gładkiej pasty. Nie przerywając ubijania, cienką strużką dodać masło i wyłączyć kiedy masa frangipane będzie jednolita. 

dodatkowo:

  • 6 dużych śliwek, przekrojonych na połówki
  • mała garść płatków migdałowych

Ostudzony spód posmarować czekoladowym powidłem. Ułożyć połówki śliwek rozcięciem do góry. Wlać krem między owoce. Posypać migdałami. Piec ok. 35 minut w 160st.C – aż krem ładnie się zarumieni, a śliwki zmiękną.

Buon Appetito! 🙂