Orkiszowe drożdżówki z czernicami

Zawsze co lato nie mogę doczekać się polskich borówek. Jednak w tym roku od początku wakacji szukam jeżyn (u nas nazywane także czernicami). W połowie lipca pojawiły się pierwsze, ale nie nasze polskie, więc postanowiłam odczekać jeszcze trochę. Kilka dni temu Babcia sprawiła mi przemiłą niespodziankę w postaci trzech małych, ale wypełnionych po brzegi pojemniczków owoców. Od dawna planowałam jak je wykorzystam więc szybko zagniotłam moje ulubione ciasto drożdżowe (na serku mascarpone) podmieniając połowę mąki pszennej na nieco zapomnianą, a bardzo zdrową – orkiszową.

Musiały być pyszne, ale nie spodziewałam się że aż tak. Odważę się nawet stwierdzić, że polubiłam je bardziej niż ukochane jagodzianki.. 🙂 Pomimo mąki orkiszowej drożdżówki są nadal bardzo mięciutkie i puszyste. Jeśli lubicie jeżyny – zdecydowanie powinniście je upiec! Może na jutrzejsze śniadanie? – ja bardzo polecam.

EDIT: przepis edytowany. W cieście zwiększyłam ilość mleka do 100ml (wcześniej 70ml) oraz pominęłam cukier i mąkę ziemniaczaną w nadzieniu.

składniki na zaczyn:

  • 30g świeżych drożdży
  • 70ml ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 łyżeczka cukru

Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20-30 minut.

składniki na ciasto:

  • 300g mąki pszennej
  • 300g mąki orkiszowej, jasnej
  • 70g cukru pudru
  • 2 łyżki cukru z wanilią
  • duża szczypta soli
  • 250g serka mascarpone (możemy również wykorzystać mielony ser jak na serniki)
  • 50g masła
  • 1 jajko, roztrzepane
  • 100ml mleka
  • zaczyn

Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej!

Mąkę przesiać z solą i cukrami do dużej miski. Dodać w cząstkach masło i mascarpone. Ugnieść na kruszonkę. Dodać zaczyn, jajko i mleko. Zagnieść ok. 10-15 minut – ciasto ma być gładkie i elastyczne, powinno z łatwością odchodzić od ścianek miski. Ciasto przełożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć czystym ręczniczkiem i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny.

dodatkowo:

  • ok. 400g jeżyn (vel. czernic)
  • 3 łyżki cukru pudru lub z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • lukier

Owoce delikatnie wymieszać z cukrem i mąką. Odstawić.

Ciasto podzielić na 16 kuleczek (po ok. 70g). Stolnicę oprószyć mąką, ułożyć kuleczki, przykryć wilgotną ściereczką, zapomnieć na 15 minut. Każdą cząstkę rozpłaszczyć dłonią na placuszek, nałożyć kopiastą łyżeczkę owoców, dokładnie zlepić (jak pieroga), podwinąć końce, zlepić, delikatnie aczkolwiek stanowczo zrolować w podłużne bułeczki. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do napuszenia na 35-45 minut. Przed pieczeniem posmarować mlekiem. Piec w 180-190st.C przez ok. 15-20 minut lub zarumienienia się. Wystudzić na kuchennej kratce. Ozdobić lukrem.

Buon Appetito! 🙂

 

Sernik Poezja i Ja

Okey, jazda z tą notką bo jeszcze się rozmyślę! Chciałabym skierować ją do osób, które primo mnie nie znają, secundo chciałyby i tertio są ciekawe autorki CzekoKota. Kilka dni temu pomyślałam, że może fajnie będzie jeśli zobaczycie kto chowa się się po drugiej stronie aparatu. Lubię działać szybko i niczego nie odwlekać, bo inaczej zawsze wynajduję po drodze milion wątpliwości, dlatego zdjęcia zrobione wczoraj już dziś wskakują na blog. Nie wiem czy wiedząc jaka jestem będzie Wam sympatyczniej zaglądać, czytać, korzystać z przepisów, ale z własnego doświadczenia wiem, że wchodzę znacznie chętniej na inne kulinarne blogi jeśli znam właściciela – przynajmniej wirtualnie.

 W prowadzenie bloga wpakowałam się około dwa lat temu. Jest to dla mnie fantastyczna odskocznia i odpoczynek od medycyny którą studiuję. Jak dotąd blog sprawia mi mnóstwo frajdy i radości. Chwile zwątpienia? – to nie moja bajka! Uwielbiam Cioccolato Gatto i nie wyobrażam sobie bym mogła przestać go prowadzić. To jak małe uzależnienie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Każdy szczegół nowego wpisu: przepis, wypiek, zdjęcia, ‚kilka’ słów do poczytania.. Mimo, że nie zawsze wszystko wygląda tak jak podpowiada mi moja wyobraźnia, staram się by kolejny raz był lepszy, smaczniejszy i dokładnie taki jaki chcę.

 Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że im dalej w las (czyt. im dalej w medycynę.. im dalej w życie!) tym czas jaki będę mogła poświęcić na moje ulubione hobby będzie się kurczył, mam tylko nadzieję, że nie nazbyt drastycznie..

  Dlatego cieszę się z tego co tu i teraz – a jak większość mam też marzenia. Jednym z nich jest nowy aparat (lustrzanka! bo z obecnego na wyższy pułap już nie przejdę, a zachwyt mnie zżera gdy patrzę na te lustrzankowe zdjęcia 🙂 ). A drugie marzenie, które mogę Wam otwarcie zdradzić to własna cukiernia. Na spółkę z Siostrą – ja od słodkiej roboty, a A. od inwestowania 😀 Nie ma być duża! Raczej mała i kameralna. Ze słodyczami których próżno szukać w większości polskich cukierni – z kolorowymi makaronikami, zawadiackimi cupcakes, eleganckimi truflami i czekoladkami, artystycznymi deserami rodem z Francji: moimi ukochanymi Bûche de Noël, Croquembouche i koniecznie Plaisir sucré. Marzenie mało realne biorąc pod uwagę zawód jaki wybrałam, ale od tego są marzenia – by marzyć.. niekoniecznie realnie:)

Sporo już dziś napisałam, a czeka jeszcze sernik w kolejce! I to nie byle jaki, bo o wdzięcznej nazwie – Poezja. Przepis miałam zapisany od dłuższego czasu, ale nowe słodkie pomysły i inspiracje odstawiały go na boczny tor dość skutecznie. Dopiero mleko z cudownego automatu jaki postawiono u mnie w mieście przypomniało mi o nim. Właściciel ‚elektronicznej krowy’ zapewnia mleko prosto od krowy.. 😉 uprzednio je jedynie schładzając by zapobiec zakwaszeniu. I według mnie to mleko ma same zalety! Pachnie i smakuje sto razy lepiej niż te kartonowe – na nowo polubiłam pić zimne mleko jak to miałam dawniej w zwyczaju.

Podstawowy produkt do sernika przygotowujemy sami. Mleko gotujemy na małym ogniu z wanilią, śmietaną i jajami, a po ostudzeniu i odsączeniu otrzymujemy kremowy serek. Teraz wystarczą już tylko biszkopty, masło, trochę cukru i mnóstwo owoców, koniecznie z galaretką. Gotowe ciasto jest duże i pyszne – choć muszę przyznać, że nie przypomina typowego sernika na zimno. Jest to bardziej kremowe ciasto a’la sernik 🙂 Niemniej jednak szybko znika i bardzo smakuje, dlatego polecam!

przepis z Kwestii Smaku, wprowadziłam kilka zmian uwzględniając je poniżej w przepisie, oryginał znajdziecie u Asi

składniki:

  • 1 mała paczka biszkoptów
  • 1,5 l pełnego mleka (3,2%) 
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 2 laski wanilii
  • 1/2 l gęstej śmietany 18% 
  • 5 dużych jaj
  • 100g białej czekolady
  • 200g masła, w temp. pokojowej (lub 300g z pominięciem czekolady)
  • 1/2 szklanki cukru pudru 
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 galaretka owocowa (o smaku użytych owoców)
  • owoce 

Dno tortownicy o średnicy około 24 cm wyłożyć krążkiem z papieru do pieczenia lub specjalną tekturką pod ciasta. Ułożyć biszkopty. Laski wanilii rozciąć wzdłuż i wyskrobać nasionka. Zagotować mleko razem z cukrem waniliowym, ziarenkami i laskami z wanilii. Wlać śmietanę roztrzepaną mikserem z jajami i zmniejszyć ogień do minimum. Na bardzo małym ogniu warzyć serek, nie mieszać i nie gotować. Po około 15-20 minutach wyłączyć gaz i ostudzić masę. Po ostudzeniu odsączyć (przez kilka godzin lub całą noc) na sicie wyłożonym lnianą ściereczką lub gazą.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Utrzeć masło z cukrem pudrem na puszysty krem. Wlać czekoladę i zmiksować. Dodawać po jednej łyżce odsączoną masę serową, ciągle miksując. Na koniec wlać sok z cytryny. Wymieszać z owocami (ok. 250-300g), masę wylać na biszkopty i wstawić do lodówki do zastygnięcia. Dobrze schłodzić (przez około godzinę). W tym czasie przygotować galaretkę. Rozpuscić proszek w 1 szklance gorącej wody. Ostudzić.
Na masie serowej ułożyć owoce i zalać tężejącą galaretką. Schłodzić. Przed podaniem boki ogrzać suszarką 🙂 i ściągnąć obręcz.

Buon Appetito! 🙂

Rozwiązanie konkursu Cookie in the Jar vol. 2 Makaroniki

Wiecie co?! Przysporzyliście mi nie lada problem by wybrać najlepsze zgłoszenie 🙂 Każdy mail miał w sobie coś ujmującego: apetyczny opis, śmieszną kuchenną historię, motyw wyboru przepisu, zdjęcia.. dlatego wszyscy jesteście moimi faworytami! I bardzo dziękuję za tak liczny udział w konkursie. Początkowo nie miałam pewności czy to wypali, ale udało się dlatego przewidziałam również drobną niespodziankę. Ale na początek przedstawiam nadesłane zgłoszenia (po kliknięciu w zdjęcie zostaniecie automatycznie przeniesieni do źródła przepisu u mnie na blogu):

brownie z solą pomarańczową od Olki101 – Olka posypała ciasto domową kandyzowaną skórką pomarańczową

blondie od Agnieszki – farbowane brownie 🙂 czyli brownie z białą czekoladą

 

Bûche de Noël od Pauli

Charlotte od Gosi – Gosia zastąpiła krem z fioletowych owoców musem z czekolady


chleb z czterema ziarnami od Inki

ciasto marchewkowe od Praline – Praline dodała do ciasta garść rodzynek

ciasto z pomarańczą i wanilią od Hanny

czekoladki od Ewy – Ewa przygotowała czekoladki z chrupiącym ciasteczkowo-miodowym nadzieniem

islandzkie drożdżowe bułeczki z marcepanem od Weroniki



markizy czekoladowo-limonkowe od Oli

pani Walewska od Marty – Marta zastąpiła cukier waniliowy migdałowym, a dżem porzeczkowy – truskawkowym

Pavlova od Calsberg

Pavlova od Kariny

pączki mojej Mamy od Bożeny

rożki z malinami od Bożeny

pralinki kokosowe od Moniki

   

sernik krakowski od Ani


sernik kajmakowy od Kasi

letnia tarta z kremem cytrynowym i porzeczkami od Natalii – Natalia dodała od siebie polewę czekoladową

tarta cytrynowa z porzeczkami od Patrycji – Patrycja podmieniła limonki na cytryny, a żurawiny na porzeczki

tarta czekoladowa Forresta Gumpa od B-M1

 

tarta z faszerowanymi kwiatami cukinii od Myniolinki

tarta z musem z białej czekolady i borówkami amerykańskimi od Ejndzel – jak widać Ejndzel dodała również maliny

tort Szwarcwaldzki od Magdy – Magda przygotowała tort na 1 imieniny Córeczki, ozdobą były mrówki z masy cukrowej



Gotowi?? Tam ta da tam ta da tam z przyjemnością ogłaszam, że pierwsze miejsce zdobyła osoba, która ujęła mnie ogromną chęcią upieczenia makaroników (wiele prób i wyprawa do Anglii!), aranżacją zdjęcia na którym widnieje nie tylko czekoladowa nazwa mojego bloga, ale także kołująca nad markizami pszczółka oraz miłością do pieczenia już w wieku 15 lat. Poznajesz już siebie? 🙂 Tak! To Ty Olu! – serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że mój zestaw pomoże Ci w upieczeniu perfekcyjnych makaroników 🙂

Ale to jeszcze nie koniec! Wspomnianą niespodzianką (słoik magicznej makaronikowej mieszanki) otrzymuje też Paula – Dziewczyno nie wierzę, że przygotowałaś Bûche de Noël w prodiżu! 😀 Biszkopt, pieczarki.. wciąż ciężko mi to pojąć jak to możliwe 😀 Jesteś wielka! Dlatego musiałam i Ciebie wyróżnić, choć gdybym mogła (na co nie pozwalają względy budżetowe).. byłby to każdy z Was!

Ponownie bardzo dziękuję wszystkim Uczestnikom za udział w konkursie! – jeśli czas pozwoli to może uda mi się zorganizować coś jeszcze..

Brownie z solą pomarańczową

Głównym atutem brownie jest ekstremalna czekoladowość.. i za to chyba najbardziej je kochamy. Zapewne części z Was wiadomym jest także, że już mała szczypta soli podkreśla smak czekolady – mówią o tym także moi ulubieni faceci :)) Jamie Oliver oraz Pierre Hermé. Najczęściej sól dodajemy do pozostałych składników ciasta, ale w magazynie ‚Kuchnia’ znalazłam przepis na brownie, które solą posypujemy – w dodatku morską.. i pomarańczową. Zestawienie ciekawe i nadzwyczaj dobre. Należy jednak pamiętać, by ciasta nie piec do suchego patyczka – nadziałam się na podany czas, dlatego moje uwagi zaznaczam poniżej.

Zachęcamy również do udziału w konkursie! Zostało jeszcze tylko kilka dni do zakończenia zabawy – mamy już bardzo smaczne zgłoszenia, ale wciąż czekamy na Ciebie 🙂 

przepis z magazynu ‚Kuchnia’ luty 2011r.

składniki:

  • 240g gorzkiej czekolady
  • 120g masła, w temp. pokojowej
  • 300g cukru
  • 5 małych jajek
  • 70g mąki pszennej
  • 70g gorzkiego kakao
  • 60g orzechów włoskich lub laskowych, posiekanych

dodatkowo:

  • sól morska
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • polewa czekoladowa

Piekarnik nagrzać do 180st.C. Foremkę 20x30cm wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę roztopić ze szczyptą soli w kąpieli wodnej. Masło ubić z cukrem na jasny, puszysty krem. Kolejno wbijać jajka, cały czas miksując. Rozpuszczoną czekoladę wlewamy do masy maślano-jajecznej. Wsypujemy przesianą mąkę z kakao, dodajemy posiekane orzechy. Przelewamy ciasto do foremki. Formę uderzamy kilka razy o blat, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Pieczemy ok. 15-20 minut (choć oryginał podaje 30 – chyba ze to wina mojego piekarnika ponieważ dość mocno grzeje, więc szybko piecze 😉 ) – upieczone jest jeszcze stosunkowo miękkie i trochę płynne. Kiedy ostygnie stanie się zwarte.

Przed podaniem można ozdobić czekoladową polewą, następnie kawałki posypujemy solą pomarańczową (przygotowujemy ją ucierając w moździerzu sól morską ze skórką pomarańczową).

Buon Appetito! 🙂

Bûche de Noël II

Gdy zadałam pierwsze konkursowe pytanie co najbardziej podoba Wam się na blogu pisaliście o wypiekach i deserach, które sami najbardziej lubimy! Bardzo się cieszę, bo to nie tylko jedne z najsmaczniejszych przepisów na Cioccolato Gatto, ale również takie których przygotowanie sprawia mi największą radość. Np. moja pierwsza Bûche de Noël. Skoro zachwyciło się nią tyle osób to postanowiłam zrobić jeszcze jedną – znacznie nowocześniejszą i mocno odbiegającą od starodawnego polana (po szczegóły zapraszam tutaj).

Chyba już trochę mnie znacie.. uwielbiam TAKIE desery. Lubię od czasu do czasu przygotować coś co może jest ciut niestandardowe, nie przypomina typowych słodkości, a przede wszystkim cieszy oczy (poza podniebieniem oczywiście 🙂 ). Bo to Bûche zainspirowana po części tartą, którą pokochalismy za świetne połączenie musu z białej czekolady oraz borówek amerykańskich. Ciasto kruche zastąpił biszkopt, by stworzyć roladę która po odpowiednim odpicowaniu ma prawo do nazwy Bûche de Noël lub Yule Log jak kto woli. Zarówno biszkopt jak i krem przygotowuje się błyskawicznie, ale nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś jeszcze. Dlatego moją Yule Log polałam non-stop błyszczącą polewą, oba końce ozdobiłam płatkami z białej czekolady (wzorek z folii karotenowej), a uroku dodają jej makaroniki różnej wielkości i odcieni niebieskiego. To niezła gratka dla wielbicieli niecodziennych deserów. Smakuje pysznie – odpowiednio słodka, bez narzucającego się konkretnego smaku, wszystko ze sobą współgra. Idealnie. Bardzo polecam.

PS. Przygotowując Bûche de Noël zainspirowałam się tym zdjęciem, jeśli macie na oku jeszcze jakieś fajne pomysły na Bûche – podsyłajcie! Może uda mi się zrealizować jeszcze jeden przepis na wakacjach 😉

PS2. Zachęcam również do udziału w konkursie!

niezawodny biszkopt od Felluni, mus mój, polewa od Helene

biszkopt:

  • 4 białka
  • 4 żółtka
  • 90g cukru
  • 55g mąki pszennej

Nagrzać piekarnik do 190°C. Blachę piekarnikową wyłożyć papierem. Ubić kogel mogel z 4 żółtek i 40g cukru. Białka z resztą cukru ubić na sztywno. Delikatnie wymieszać bezę z koglem moglem. Mąkę przesiać do naczynia z masą i delikatnie wymieszać. Będzie miało bardzo piankową konsystencję. Ciasto przełożyć na blachę i równiutko rozsmarować. Piec, aż będzie lekko rumiany (ok. 8-10 minut). Wyjąć i ostrożnie odkleić papier. Przykryć szmatką.

mus z białej czekolady z borówkami:

  • 1-2 łyżeczki żelatyny w proszku (dałam jedną, ale jeśli chcecie by szybciej krem stężał polecam dwie)
  • 300g białej czekolady, posiekanej
  • 500ml śmietanki kremówki
  • 250g mascarpone
  • 500g borówek amerykańskich

Rozpuścić żelatynę w 1 łyżce zimnej wody. Odstawić do napęcznienia. 150ml śmietany podgrzewać w rondelku na średnim ogniu do zagotowania. Garnek ściągnąć z ognia i dodać żelatynę, mieszać aż się rozpuści. Wsypać posiekaną czekoladę i mieszać aż masa będzie gładka. Ostudzić mieszankę. Ubić resztę śmietany na sztywno. Wmieszać serek. Delikatnie połączyć z mieszaniną czekoladową. Na koniec dodać owoce.

A oto własnego pomysłu konstrukcja jak uzyskać właściwy kształt Bûche de Noël bez odpowiedniej foremki 🙂 :




Ostudzony biszkopt podzielić na dwie części. Jedną większą wygiąć w łuk i włożyć do przygotowanej odpowiednio foremki (długą keksówkę wyłożyć średnio sztywną tekturą wygiętą w łuk i owiniętą folią aluminiową). Do środka wlać krem, przykryć pozostałym paskiem ciasta. Schłodzić przez całą noc w lodówce lub szybciej – zmrozić w zamrażarce.

lukier czekoladowy:

  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku
  • 1/2 szklanki mleka
  • 50g cukru
  • 200g białej czekolady, posiekanej

Żelatynę rozpuścić w 1,5 łyżki zimnej wody. Zagotować mleko z cukrem aż do jego rozpuszczenia. Garnuszek ściągnąć z ognia. Dodać namoczoną żelatynę i mieszać ręczną trzepaczką aż całkowicie się rozpuści, dodać posiekaną czekoladę i mieszać aż masa będzie całkowicie gładka. Ostudzić (sprawdzać co jakiś czas by za mocno nie stężał) i polać roladę. Ozdobić muszelkami makaroników (jedna porcja spokojnie wystarczy) i płatkami z białej czekolady (zróbcie je grubsze by się nie połamały).

Buon Appetito! 🙂

KONKURS Cookie in the Jar vol. 2 Makaroniki

Zapraszam do drugiej odsłony konkursu ‚Cookie in the Jar’! Tym razem do wygrania mam cały zestaw – buteleczkę i dwa słoiki wypełnione magiczną mieszanką niezbędną do upieczenia różnokolorowych makaroników. Wiem, że są wśród Was tacy, którzy chcieliby je upiec ale nie mogą dostatecznie się zmobilizować lub nieco się boją. Dlatego wychodzę z inicjatywą 🙂 może skusi Was ten uroczy komplet i weźmiecie udział w zabawie.

Ale dziś nie wystarczy odpowiedzieć na jedno proste pytanie 😉 Chętnych zapraszam do samodzielnego przygotowania deserów/ciast etc. z bloga – wystarczy wypróbować dowolny przepis, zrobić zdjęcie i przesłać na mojego maila viridianka@gazeta.pl z krótkim opisem / okazją (lub brakiem okazji;)) przygotowania / powodem wyboru. Nie trzeba sztywno trzymać się przepisu – pomysłowość mile widziana! Macie czas aż do 16 sierpnia 2011r. do godziny 24:00 – komisja wybierze najciekawsze zgłoszenie. Wyniki opublikuję następnego dnia, a wszystkie zdjęcia postaram się umieścić na stronie. Powodzenia!

PIECZENIE MAKARONIKÓW TO NIE KOSMICZNA TECHNOLOGIA! 😀 Wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad, a smakują naprawdę wyjątkowo. You can do it! 🙂

PS. Wyjeżdżam na dwa tygodnie – ale w razie potrzeby odpowiem na zadawane pytania, mam także w zanadrzu kilka notek by Cioccolato Gatto za bardzo się nie zakurzył 🙂 Buziaki!

Makaroniki. Truskawka i biała czekolada.

Pierwsze makaroniki z których jestem w 100% zadowolona – prześliczne i przesmaczne 🙂 Skorupki są chrupiące na zewnątrz, a środki – miękkie i wilgotne. Krem – poezja, prosty, choć genialnie dobry – taka domowa truskawkowa czekolada (YUM!). Ale nie popadam w samozachwyt.. 😉 wręcz przeciwnie! Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami, bo może i Was uda mi się zarazić makaronikowym szaleństwem :))

  1. Wg Felluniowej receptury białka powinny ‚wysuszyć się’ przez 3-5 dni w temp. pokojowej. Zawsze stosowałam się do zalecenia, ale tym razem jeden i pół dnia w zupełności wystarczyło – następnym razem pominę ten krok i zobaczymy co wyjdzie (UPDATE: wystarczy 12-24h). ‚Susząc’ 70g białka część odparowuje i początkowa masa się zmniejsza, po półtorej dnia ich waga nieco się uszczupliła, uzupełniłam ją więc do podanej w przepisie – nigdy wcześniej tego nie robiłam.
  2. Orzechy powinny być bardzo drobno zmielone. Używam płatków migdałowych (nie mają skórki i łatwiej rozdrabnia je młynek) – zawsze mielonych w połączeniu z cukrem pudrem (135g) by nie powstało masło orzechowe. Dodatkowo przesiewam mieszankę na sicie o gęstych oczkach.
  3. Początkowo białka ubijam na szybkich obrotach miksera na sztywną pianę. Zmniejszam obroty na najmniejsze i powoli dosypuję cukier (35g). Z zegarkiem w ręku ubijam całość 3 minuty ;)) Po tym czasie masa jest bardzo sztywna, bielutka i lśniąca.
  4. Dosypuję migdały z cukrem do białek i mieszam delikatnie, lecz stanowczo łopatką. Gotowa masa ma konsystencję.. gęstej śmietany?
  5. Myślę, że poza odpowiednim wymieszaniem masy na makaroniki ważna jest również skorupka która tworzy się na wyciśniętych na blaszkę ciasteczkach po ok. 30-40 minutach – można bez przyklejenia dotknąć je ostrożnie opuszką palca. Wtedy są gotowe do pieczenia.

To chyba wszystko.. jeśli coś mi się przypomni to dopiszę. A tymczasem mam nadzieję, że moje rady się przydadzą – zwłaszcza, że w kolejce czeka wpis z kolejnym konkursem! :) 

podstawowe proporcje na makaroniki od Felluni, krem własnego pomysłu

składniki na ciasteczka:

  • 70 g białek, wysuszonych przez min. 12-24h na blacie (białka przelewamy do miseczki i odstawiamy w temp. pokojowej na cały dzień, polecam odstawić ok. 10g więcej ponieważ po nocy/dobie początkowa ilość maleje dość znacznie)
  • 170 g cukru pudru, w proporcji 35:135
  • 100 g mąki migdałowej (zmielonych migdałów)
  • 1 i 1/2 łyżeczki czerwonego barwnika spożywczego w proszku

Przygotować makaroniki: Białka ubić na sztywno, dodać 35g cukru pudru i ubić maksymalnie przez ok. 3 minuty. 135g cukru pudru przesiać z mąką migdałową i barwnikiem. Wmieszać sypkie składniki do białek.

 

Przełożyć do rękawa cukierniczego, wycisnąć równe krążki na blachę wyłożoną pergaminem. Blachą należy delikatnie, ale stanowczo uderzyć o miękką powierzchnię, najlepsze jest do tego łóżko lub tapczan, by masa równomiernie się rozłożyła, a ewentualne czubeczki pochowały. Ciasteczka można posypać czymś (np. sproszkowanymi owocami, drobno zmielonymi, lub drobno zmieloną kawą). Potem odkładamy blachy na ok. 30 minut, by makaroniki podeschły i utworzyła się na nich cienka skorupka (będzie można bez przyklejenia dotknąć je delikatnie palcem). Piec w 140 stopniach przez ok. 12-15 minut. Czas pieczenia w każdym piekarniku może być różny. Makaroniki nie powinny się zbrązowieć! Po około 10 minutach przekładam ostrożnie ciasteczka na kratkę.

składniki na krem:

  • 50g truskawek
  • 50g białej czekolady

Truskawki zmiksować w blenderze. Przelać do garnuszka i podgrzać aż do zagotowania. W tym czasie posiekać białą czekoladę. Zagotowany mus zdejmujemy z ognia i dodajemy czekoladę. Mieszamy do momentu aż czekolada całkowicie się rozpuści a krem będzie gładki. Schłować do lodówki na kilka godzin by stężał.

Ostudzone makaroniki przekładać schłodzonym kremem. Przed podaniem schować na kilka chwil do lodówki.

Buon Appetito! 🙂

 

 

Domowy ser mascarpone

Coraz bardziej znany i lubiany. Z jego dodatkiem można wyczarować wiele deserów, ciast, sosów oraz potraw. Zawsze staram się mieć w lodówce pudełko – tak na wszelki wypadek 🙂 Ale czasami się to nie udaje, dlatego warto jest mieć w zanadrzu przepis na domowe mascarpone. Serek dostaje ode mnie plusy za gęstość, kremowość i kolor, w smaku tylko odrobinę odbiega od oryginału. Przygotowanie wymaga jedynie chwili i dwóch składników, a sprawdza się równie idealnie co ten ze sklepu.

Więcej przepisów z serkiem mascarpone znajdziecie tutaj.

przepis znaleziony tutaj, na 250g serka

składniki:

  • 500ml śmietany 30-36%, pasteryzowanej (z UHT też się uda)
  • 1-2 łyżeczki soku cytrynowego

Śmietanę wlewamy go garnka. Podgrzewamy na średnim ogniu. Mieszamy drewnianą łyżką by się nie przypaliło oraz by nie powstał kożuch. Gdy osiągnie 85-90st.C dodajemy sok cytrynowy. Podgrzewamy jeszcze ok. 5-10 minut aż pojawią się malutkie grudki sera. Garnek zestawiamy z ognia, nakrywamy pokrywką i odstawiamy na min. 20 minut – w tym czasie wytrąci się więcej grudek i masa wyraźnie zgęstnieje. W tym czasie miskę nakrywamy pasującym do niej sitkiem, nakrywamy kilkoma warstwami ligniny albo cienką ściereczką kuchenną. Masę serową przelewamy na przygotowane sitko z ligniną/ściereczką. Ostudzone nakrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na noc albo do 24h.

Buon Appetito! 🙂

Tarta z musem z białej czekolady i borówkami amerykańskimi

Zrobiła FURRRORĘ w naszym domu. Tarty już nie ma, a moja Siostra wciąż do niej wzdycha 🙂 Kruche ciasto, delikatny i słodki mus z białej czekolady oraz borówki.. duuużo borówek. Czekoladowy mus polecam również przygotować w szklankach lub pucharkach, dodać dowolne owoce lata i ozdobić listkiem mięty. Będziecie zachwyceni!

przepis własny

składniki na kruche ciasto:

  • 160g mąki
  • szczypta soli
  • 80g masła, w temp. pokojowej
  • 40g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka wody

Mąkę przesiać z solą. Masło ubić z cukrem. Dodać żółtko, zmiksować. Stopniowo dosypywać sypkie składniki i wodę aż wszystko się połączy. Utworzyć z ciasta dysk. Owinąć w folię i schłodzić 1h. Foremkę na tartę (moja jest dość specyficzna, górny wymiar to 24cm a dolny 19; klasyczna ok. 22cm ) posmarować masłem i oprószyć mąką. Ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na cienki placek i wyłożyć nim formę. Zmrozić ok. 30 minut. 

Spód obciążyć papierem do pieczenia z wysypanym suchym ryżem/fasolą. Podpiec 9 minut w 180st.C. Ściągnąć papier z ryżem, podpiec kolejne 8-9 minut. Ostudzić.

składniki na mus czekoladowy:

  • 150g białej czekolady, posiekanej
  • 300ml śmietanki kremówki 30-36%

Zagotować 50ml kremówki. Zdjąć z ognia i wsypać posiekaną czekoladą. Odczekać ok. 30 sekund, energicznie mieszać ręczną trzepaczką by cała czekolada się rozpuściła. Odstawić do lekkiego przestudzenia. W tym czasie ubić na bardzo sztywno pozostałą kremówkę (250ml). Czekoladę dodać w kilku częściach do ubitej kremówki i za każdym razem mieszać delikatnie łopatką. Mus przełożyć na całkowicie ostudzony spód. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin.

dodatkowo:

  • ok. 400g borówki amerykańskiej

Przed podaniem tartę ozdobić borówkami.

Buon Appetito! 🙂


Rozwiązanie konkursu Cookie in the Jar vol. 1 Ciasto z butelki

Z przyjemnością ogłaszam, że maszyna losująca wybrała komentarze* o numerach:

A są to:

alina_neumann

bozena-1968

sweetysiak

Gratulacje! 🙂

*moich oraz powtarzających się komentarzy nie brałam po uwagę.

Chciałabym podziękować wszystkim za udział w pierwszym wakacyjnym konkursie. Bardzo mi miło, że tak licznie przystąpiliście do zabawy! Każdy komentarz, każda słodka historia związana z wybranym przez Was deserem bawiła, cieszyła, niekiedy wzruszała. Fajnie, że tak chętnie korzystacie z moich przepisów! Bardzo pozytywnie było się przekonać, że nasze ulubione wypieki są również Waszymi. Tymczasem zapraszam już wkrótce na kolejny konkurs !

Znaczna część z Was prosiła o podanie przepisu na ciasto z butelki. Myślę, że może być to również świetny prezent, nawet bez okazji. Obdarowany/-a na pewno się ucieszy! Oto i on:

Ciasto z granolą

składniki suche:

  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki razowej
  • 1 szklanka mielonych orzechów włoskich
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • duża szczypta soli
  • 1 szklanka brązowego cukru trzcinowego
  • 1 szklanka granoli

składniki mokre:

  • 2 jajka
  • 2 łyżki miodu
  • 100g masła, rozpuszczonego i ostudzonego
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego
  • 1 duże jabłko, starte na tarce o małych oczkach

Foremkę keksówkę 25cm nasmarować masłem, dno wyłożyć papierem do pieczenia, boki oprószyć mąką. Mąki przesiać z sodą, solą i proszkiem do pieczenia. Wymieszać z orzechami, granolą i cukrem.

Jajka ubić z miodem. Dodać rozpuszczone masło, następnie jogurt. Zmiksować na małych obrotach miksera. Dodać suche składniki, na koniec jabłko. Zmiksować na małych obrotach miksera. Ciasto przełożyć do keksówki. Piec 50-60 minut (w połowie pieczenia nakryć folią aluminiową) w 180st.C do suchego patyczka.

Buon Appetito! 🙂