Churros

Co Wy na to by na moment przenieść się do Hiszpanii?

Siedzisz teraz na leżaku ze stopami zanurzonymi w gorącym piasku. Obok mały drewniany stoliczek. Na nim filiżanka gęstej czekolady i talerzyk z churros. Bierzesz w dłoń jedno śniadaniowe ciasteczko i maczasz w gorącym płynie. Następnie do buzi i raz jeszcze, a potem jeszcze, i jeszcze…
Podoba się? To dobrze, bo ani czekolady, ani churros nie zabraknie.

Churros (czyt. czurros) to tradycyjny hiszpański przysmak podawany najczęściej w porze śniadania. Ciasto na churros przypomina to ptysiowe, smażymy je jednak w głębokim tłuszczu. Zwykle ciastka posypuje się cukrem i podaje z gorącą czekoladą – zawsze na ciepło. Danie dość kaloryczne, ale bardzo smaczne. Z podanych proporcji wychodzi ok. 12 churros, więc nie da sie ich zjeść na tyle dużo by dręczyły nas wyrzuty sumienia. Moje są dość grube, a nie szczupłe jak paluszki – nie miałam dostatecznie małej końcówki do wyciskania. Muszę więc je powtórzyć, by spróbować jak smakuje oryginał (: polecam.


lekko zmodyfikowany przepis Pierra Herme ‚Desery’

składniki:

  • 200ml wody
  • 60g masła
  • szczypta soli
  • 2 szczypty cukru pudru
  • 225g mąki
  • 2 jajka

dodatkowo:

  • olej roślinny do smażenia
  • cukier do posypania

Wodę zagotowujemy z masłem, solą i cukrem pudrem. Mąkę przesiewamy do miski. Jajka roztrzepujemy w miseczce. Do mąki stopniowo dolewamy gorącą wodę – cały czas mieszając drewnianą łyżką. Ciasto ma być gęste i odchodzić od miski. Dodajemy jaja i ucieramy (ja zmiksowałam mikserem). Schładzamy w lodówce przez godzinę.

Olej rozgrzewamy do 180st.C. Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką w formie gwiazdki. Do rozgrzanego oleju wyciskać paski długości 10cm, tak by się nie stykały (nożem odcinamy ciasto z rękawa). Smażymy z obu stron na złotobrązowy kolor. Wyciągamy łyżką cedzakową, odsączamy na papierowym ręczniczku, posypujemy cukrem. Najlepsze jeszcze ciepłe.

Buon Appetito! 🙂


Cytrynowe ciasto z lawendą

Lawenda – o intensywnej fioletowej barwie i wyjątkowym zapachu – nadaje się również doskonale do wypieków. Ja dopiero rok temu spróbowałam ciastek z jej dodatkiem i wyjątkowo mi zasmakowało. Jednak z pewnością nie każdy będzie zadowolony – zbyt duża ilość może spowodować mydlany posmak jakiego nie chcemy (: dlatego lawendę zawsze dodajemy z umiarem.

A teraz ciut o samym cieście. Konsystencją i sposobem wykonania przypomina babkę, ale jest lepsze. Bardzo wilgotne, lekko słodkie, trochę cytrynowe – trochę lawendowe. Dodatkowym plusem jest mała ilość mąki, a duża mielonych migdałów, które są mocno wyczuwalne. Całe ciasto polałam lukrem z odrobiną barwników: różowego i niebieskiego, lecz myslę że borówkowy sok również się sprawdzi.

Polecam spróbować. Zwłaszcza jeśli nie piekliście jeszcze nic z lawendą.

oryginał znajdziecie tutaj, ja podaję z moimi zmianami

składniki na ciasto*:

  • kwiaty z 5 gałązek lawendy
  • 200g cukru pudru
  • 200g masła
  • skórka z dwóch cytryn
  • szczypta soli
  • 1 płaska łyżeczka sody
  • 4 jajka
  • 60g mąki pszennej
  • 180g maki migdałowej
  • 40ml soku z cytryny

składniki na glazurę:

  • 180g cukru pudru
  • sok z połowy cytryny
  • fioletowy barwnik lub róż zmieszany z niebieskim (opcjonalnie)

*wszystkie składniki powinny mieć temp. pokojową

Keksówkę smarujemy masłem i oprószamy mąką. Masło ubijamy z cukrem pudrem na puszystą i jasną masę. Dodajemy skórkę cytrynową i lawendę, następnie po jednym jajku dokłądnie miksująć. Mąki przesiewamy z solą i dodajemy po łyżce do maślano-jajecznej masy. Na koniec sok z cytryny. Przekładamy do foremki i pieczemy 10 minut w 180st.C, potem 1h w 165st.C. Studzimy 10 minut w formie, potem na kuchennej kratce. (ja piekłam łącznie 50 minut q 170st.C).

Przygotowujemy glazurę: ucieramy cukier z sokiem i barwnikiem. Polewamy ciasto, dekorujemy kwiatami lawendy i po ok. 1h podajemy.

Buon Appetito! 🙂


Galaretka z koniczyny łąkowej

Dobrze czytacie! Tak, tak z koniczyny.


Pierwszy raz zrobiłam COŚ czego raczej w sklepie nie znajdziecie. Musiałam zebrać kwiaty różowej koniczyny, a nie było to łatwe przez boje jakie stoczyłam z mnóstwem koników polnych, pszczół, mszyc i mrówek. Z pewnością wyglądałam co najmniej śmiesznie biegając po całej łące i zbierając kwiatowe pączki. A biegać musiałam, by uciec przed wyżej wymienionymi owadami (;
Udało mi się uzbierać 50g kwiatów, starczyło więc jedynie na 1/4 całej porcji, czyli na dwa malutkie słoiczki – nawet do końca nie napełnione. Kolor jest piękny, ale jak spojrzycie na listę składników to domyślicie się, że to nie sama koniczyna dała taką barwę.
Smak ciężko określić, jest dość oryginalny. Z pewnością dominuje wino, jednak jest coś jeszcze – zapewne koniczyna, no ale nie potrafię niestety tego ubrać w słowa – trzeba po prostu spróbować (ja lubię rozpuścić ją sobie w herbacie), dlatego… oddam w dobre ręce górny słoiczek widoczny na zdjęciu (: Wystarczy pozostawić komentarz pod przepisem, a ja w niedzielę przeprowadzę losowanie wyłaniające zwycięzcę. Jeśli nie macie konta na bloksie wpiszcie proszę również meila w komentarzu. Powodzenia!

przepis znaleziony u Szarlotka i to za Nią cytuję (:

Składniki:

  • 500 ml soku z jabłek ( świeżo wyciśniętego)
  • 500 ml różowego wina
  • 200 g główek koniczyny łąkowej
  • 50 ml. Soku z cytryny
  • 350 g cukru żelującego 3:1

Do rondelka wlewamy sok z jabłek i wino. Podgrzewamy do 60 st. C, dodajemy kwiaty i odstawiamy do ostudzenia. Przenosimy do lodówki na 24 godziny.

Następnego dnia przelewamy przez sito, wyciskamy cały płyn z kwiatków i jeszcze raz przecedzamy przez szmatkę. Sok z koniczyny mieszamy z sokiem cytrynowym. Dodajemy cukier, doprowadzając płyn do wrzenia. Gotujemy 3 minuty, nie przerywając mieszania. Wypełniamy galaretką ( postać płynna) słoiki, zakręcamy i stawiamy na denkach na 10 minut.

Przechowujemy w chłodnym miejscu 3-6 mc.

Buon Appetito! 🙂

Niespodzianka!

Przedstawiam Wam nową odsłonę CzekoKota! (: Jak Wam się podoba? Bo mi barrrdzo – zakochałam się w tym szablonie. A wszystko zawdzięczam Irytkowi, naszej szablonowej Czarodziejce. Obecnie jest dokładnie tak jak to sobie wymarzyłam… nawet nie… lepiej! Dziękuję Irytku! Ogromnie dziękuję :)))

Podziękowania należą się również mojej Siostrze i Kuzynce, ale One już dobrze wiedzą za co ;**


Malinowo-jeżynowo-czekoladowe tartaletki

Ostatnio tak sobie pomyślałam: gdybym nie była na studiach medycznych to co bym wybrała? Czy poszłabym na cukiernika? Mogłabym całe dnie piec kruche ciasteczka, marchewkowe babeczki, owocowe ciasta, czekoladowe torty, delikatne desery… ale by zrobić malinowo-jeżynowe tartaletki musiałabym pracować w restauracji na słodkim stanowisku – bo nie wyobrażam sobie cały dzień piec jedno ciastko (; moja cukiernia szybko by zbankrutowała. Nie chciałabym również powtarzać wciąż tych samych przepisów – zapewne zanudziłabym się, a ja lubię nowości.
Te małe tarty nie są tak do końca nowe (nie mówię o świeżości xD), ponieważ z początkiem sierpnia pokazywałam Wam waniliowe, nieco podobne i to na nich się wzorowałam. Z małymi zmianami oczywiście.

Korpusy z ciasta kruchego mają nowy kolor i smak. Mam zawsze wrażenie, że jedyną cechą tego ciasta ma być jego kruchość i to wszystko. Tymczasem warto dodać wanilii, skórki cytrusowej, cynamonu czy właśnie gorzkiego kakao – przy następnej okazji spróbujcie poeksperymentować, Wasze kruche tylko zyska. Biszkopt jest bardzo smaczny, ale trochę suchy. W tym momencie wkracza syrop i ganache. Syrop z dodatkiem likieru czekoladowego i wanilii zachowuje wilgotność od środka, natomiast ganache z mlecznej czekolady daje radę na zewnątrz, jednocześnie umocowując krążek ciasta w kruchym spodzie.

Tyle czekolady na dziś. Przejdźmy do owoców. Mus. Z serka mascarpone, kremówki, dużej ilości jeżyn i malin, utrwalony żelatyną. Należy przygotować go dzień wcześniej by dostatecznie stężał i nie zrobił nam psikusa rozlewając się w czasie montowania tartaletek (; Aby całość prezentowała się elegancko ciastka polałam muślinowym kremem malinowym. Tutaj najwięcej się oszukałam, bo nie wiedziałam jakiego konkretnie wykończenia chcę. Ale kto szuka ten najczęściej znajduje i w książce ‚Desery’ PH odnalazłam to czego szukałam. Składa się z maślanego kremu, crème pâtissière oraz likieru owocowego i sproszkowanych malin. Ma bardzo fajną strukturę i smak.
Koniec końców tartaletki są dość spore – wysokie na 7cm, szerokie na 11cm. Jedno ciastko wystarczy dla 2-3 osób. Mimo ich pyszności nie sądzę by jedna osoba była w stanie zjeść całą… medal dla tego kto podoła (;

Nie wiem czy po takim wykładzie jeszcze tam jesteście (; ale zapewne domyślacie się, że wycinając okręgi z kremu i biszkoptu zostają resztki. Nie lubię marnować jedzenia i zawsze staram się je jakoś wykorzystać – na przykład taki deser: na spodzie biszkopty polane gęstym sokiem i likierem malinowym, na wierzch mus, owoce…. pycha!


pomysł mój, przepisy na poszczególne części od P. Herme. Kruchy spód i biszkopt upiekłam dzień wczesniej, podobnie jak ganache, mus oraz krem maślany i creme pattisiere do kremu muślinowego. Syrop w dniu montażu.
kruche ciasto czekoladowe:
•    75 g miękkiego masła
•    45 g cukru pudru
•    1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
•    30 g jajek
•    szczypta soli
•    100 g mąki pszennej tortowej
•    35 g gorzkiego kakao
Zmiksować masło i cały czas je miksując dodawać pozostałe składniki. Dokładnie wyrobić ciasto, uformować je w kulę, lekko spłaszczyć i owinięte w folie spożywczą włożyć do lodówki na godzinę. Następnie ciasto rozwałkować, wyłoży nim foremki do tartaletek (u mnie 6 z ciasta rozwałkowanego i jeszcze 2 spody z resztek). Na cieście położyć krążek z papieru do pieczenia i wsypać na to fasolki/ryż. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec 10 – 12 minut. Zdjąć papier i fasolki i piec jeszcze 5 – 8 minut. Wystudzić.


ganache czekoladowy:
•    115g śmietanki kremówki
•    125g czekolady mlecznej

Posiekać czekoladę. Śmietankę zagotować i zalać czekoladę. Wymieszać dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Schłodzić w lodówce.


biszkopt czekoladowy:
•    200 g białek
•    120 g cukru
•    100 g żółtek
•    50 g mąki pszennej
•    50 g mąki ziemniaczanej
•    30g gorzkiego kakao
Ubić białka z cukrem na sztywną pianę przy pomocy miksera. Dodać żółtka i zacząć lekko mieszać całość przy pomocy trzepaczki. Po trochu dodawać przesiane mąki i kakao. Gładkie ciasto wyłożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać całość szpatułką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec 10 minut.  Wystudzić.


syrop:
•    300g wody
•    150g cukru
•    1 łyżka ekstraktu waniliowego
•    2 łyżki likieru czekoladowego
Zagotować wodę z cukrem. Zdjąć z ognia, dodać ekstrakt i alkohol. Ostudzić.


mus:
•    750g serka mascarpone
•    500ml śmietanki kremówki 30%
•    200g cukru pudru
•    5 listków żelatyny
•    300g świeżych malin
•    300g świeżych jeżyn
Żelatynę namoczyć, następnie rozpuścić w kąpieli wodnej. Serek zmiksować z ubitą śmietaną i cukrem. Do żelatyny dodać kilka łyżek masy serowej, zamieszać. Przelać do pozostałego kremu i zmiksować. Większą część kremu wylać do dużej formy wyłożonej papierem do pieczenia, powciskać równomiernie owoce, wylać drugą część i schłodzić.


malinowy krem muślinowy:
krem maślany:
•    150g masła, bardzo miękkiego
•    35ml wody
•    100g cukru
•    1 jajko
•    2 żółtka
Masło utrzeć w dużej misce. Jajko i żółtka ubić aż będą jasne i puszyste. Do rondla wlać wodę, wsypać cukier. Doprowadzić do temperatury 120st.C. Zmniejszyć obroty miksera i dolewać cienkim strumyczkiem syrop cukrowy – ubijać aż masa ostygnie i będzie gęsta (najlepiej użyć miksera stojącego bo trochę to trwa). Ciągle ubijając dodawać masło, utrzeć na gładki krem. Schłodzić.
crème pâtissière:
•    1/2 strąka wanilii
•    10g mąki ziemniaczanej
•    25g cukru pudru
•    100ml mleka
•    2 żółtka
•    11g masła, miękkiego
Mleko zagotować z wanilią. Żółtka połączyć z mąką i cukrem. Mieszając masę żółtkową dolewamy cienką strużką mleko. Przelewamy do garnka u mieszając trzepaczką czekamy aż zgęstnieje. Przykrywamy folią i lekko studzimy, dodajemy masło, mieszamy na gładki krem, przykrywamy folią i schładzamy.
dodatkowo:
•    2 łyżki likieru malinowego
•    2 łyzki sproszkowanych malin
Blenderem mieszamy schłodzony krem maślany i cukierniczy, dodajemy likier i maliny, mieszamy. Jesli jest za rzadki schładzamy momencik.


Montaż tartaletek.
Przy pomocy metalowej, okrągłej foremki z biszkoptu powycinać krążki wielkości tartaletek (wewnątrz). Korpusy z ciasta przy pomocy pędzelka wysmarować wewnątrz (dno i boki) ganachem czekoladowym. Krążki biszkoptu zanurzyć w syropie, włożyć do wnętrza korpusów z ciasta. Wierzch posmarować ganachem. Przy pomocy tej samej okrągłej foremki powycinać krążki z zastygniętego kremu z mascarpone. Ułożyć je na tartach. Polać je muślinowym kremem i wygładzić wierzchy. Ozdobić owocami i listkiem melisy. Schłodzić w lodówce przez godzinę.

Buon Appetito! 🙂

Rożki z różą lub malinami

Tydzień temu spotkałam się z Basią. Nasze rodzinne domy oddalone są od siebie zaledwie o 8km, więc z chęcią do Basi pojechałam. Spędziłam bardzo fajnie czas rozmawiając o wspólnie znanych nam miejscach: o liceum do którego obie chodziłyśmy, rynku tym maślanym i warzywnym, sklepie gdzie można kupić mąkę typu 500, naszych Rodzinach, które dawniej mieszkały tuż obok siebie, Radocynie i jeszcze kilku miłych dla ucha sprawach.

Dostałam cudowną różę, jej zasuszone płatki, a także mahlab, czyli suszone nasiona wiśni wonnej. Ciocia Wikipedia podaje, że jest to przyprawa mająca bardzo silny aromat przypominający zarówno gorzkie migdały i wiśnie, a stosuje się ją do wyostrzenia wyrobów cukierniczych. Lubię nowości w kuchni, dlatego poszukam ciekawych przepisów i jak nic coś ciekawego z mahlabem upiekę.

Skosztowałam również Basinych rożków z różą. Ich smak jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę sama je upiec. Dlatego dzisiaj pokazuję Wam moje rogaliczki z niesamowicie ciekawego przepisu. Mianowicie gotowe ciasto musicie… utopić. Tak, tak właśnie – utopić (: a potem poczekać aż wypłynie i przystąpić do wałkowania.

Rogaliczki oryginalnie pieczemy z różą, ale możecie też tak jak ja nadziać je owocami. Połowę porcji upiekłam zawijając w każdy trójkąt ciasta jedną średniej wielkości malinkę – pachniały cudownie. Z truskawkami, borówkami lub czernicami jestem pewna, że będą równie wspaniałe.

Basiu, dziękuję raz jeszcze za miłe spotkanie;* i oczywiście za rożkową recepturę od Babci Rózi (: moja Babcia Krysia wzieła przepis (:

poniżej zdjęcie Basinych rożków oraz moje różane zdobycze (ta plama na papierku to moja wina, w drodze powrotnej jeden z rogalików usiadł na papierku (; )

  • 100 ml letniego mleka
  • 5 dag drożdży
  • 5 łyżek cukru
  • 30 dag mąki
  • 3 żółtka
  • 15 dag masła
  • konfitura z róży lub dobre powidła lub maliny (na nadzienie)
  • cukier kryształ (do obtaczania rogalików)

Mleko, drożdże i cukier wymieszać i zostawić na kilkanaście minut żeby drożdże podrosły, następnie wymieszać z żółtkami i wlać do maki wymieszanej z masłem (jeśli żółtka są duże, a masło miękkie ciasto potrzebuje dodatkowych 50g maki), zagnieść ciasto i włożyć do głębokiego naczynia z bardzo zimna woda i czekać aż ciasto wypłynie (jak nie wypłynie to wyjąc po około 20 minutach – zwykle wypływa, ale czasem nie chce 🙂

Ciasto wyjąc z wody, wyłożyć na omączona stolnice, podzielić ciasto na 8 części, wałkować okrągłe placki o 2-3 mm grubości, ciąć na trójkąty (każdy krążek na 12 trójkątów), na szerszym końcu każdego trójkąta położyć pół łyżeczki nadzienia lub malinkę, zwinąć, szczelnie ścisnąć rogi, piec na złoto w temp. 175st (u mnie 6-8 minut). Po upieczeniu, jeszcze cieple, maczać górna cześć w białku, następnie w cukrze krysztale. Boskie! – potwierdzam, są bossskie, a nawet przebossskie (:

Buon Appetito! 🙂


Ciabatta 1

Piekłam już kiedyś ciabattę, ale nie byłam do końca zadowolona, ponieważ: primo nie miała chrupiącej skórki, secundo brakowało dużych, nieregularnych dziur, tertio nie wyglądała jak… kapeć* (:

Ta ciabatta jest super, smakuje doskonale z każdym dodatkiem. Warto jednak zachować jej część, podsuszyć i zrobić Panzanellę, czyli włoską sałatkę z czerstwego chleba, pomidorów, papryki, cebuli i dressingu na bazie octu winnego, oliwy, czosnku, chili oraz kilku dodatkowych przypraw. Panzanella to świetny letni posiłek, warto spróbować – jest pyszna!

*ciabatta to po włosku kapeć.


przepis na ciabattę od Jamiego Olivera, natomiast sałatka powstała z połączenia trzech przepisów: Karoliny, Moniki i Jamiego (:

składniki:

  • 200ml ciepłej wody
  • 10g świeżych drożdży
  • 10g miodu
  • 333g mąki pszennej
  • 10g soli
  • 2 łyżki oliwy

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać miód i łyżeczkę mąki. Odstawić na 20 minut do napuszenia się zaczynu. Mąkę przesiać z solą. Dodać wyrośnięty zaczyn. Wymieszać i zagnieść luźne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny. Po tym czasie dodać oliwę i zagnieść ciasto ok. 1 minuty. Ciasto rozpłaszczyć wałkiem na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, uformować prostokąt o wymiarach 10x30cm i 2,5 cm wysokie. Zostawić na blasze, przykryć ściereczką i zostawić na 45 minut do napuszenia. Piec ok. 20-25 minut w 220st.C. Ostudzić na kuchennej kratce.

Buon Appetito! 🙂


Drożdżowe ślimaczki z makiem, marcepanem i wiśniami

Przepyszne drożdżowe ślimaczki z marcepanowym nadzieniem makowym, konfiturą z wiśni i lukrem.

składniki na nadzienie makowe:

  • 200g maku
  • 200ml mleka
  • 150ml śmietanki kremówki 30%
  • 100g marcepana
  • 100g miodu
  • 50g mielonych migdałów
  • 2 nakrętki likieru wiśniowego
  • 2 łyżeczki kandyzowanej skórki pomarańczowej

składniki na zaczyn:

  • 15g świeżych drożdży
  • 40g ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 łyżeczka cukru

składniki na ciasto:

  • 400g mąki pszennej
  • 60g cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • duża szczypta soli
  • 100g jogurtu
  • 50g miękkiego masła
  • 1 jajko, roztrzepane
  • kilka łyżek mleka
  • zaczyn

oraz:

  • mały słoiczek konfitur wiśniowych
  • lukier

Masa makowa. Mak zmielić dwukrotnie w młynku. W garnuszku podgrzać mleko ze śmietanką. Do gorącego dodać posiekany marcepan i mieszać aż się roztopi – uwaga by nie przypalić. Następnie dodać miód i zmielony mak, podgrzewać na malutkim ogniu aż zgęstnieje. Dodać likier, skórkę pomarańczową i migdały. Wymieszać. Odstawić na całą noc by masa zgęstniała.

Ciasto. Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20 minut. Mąkę przesiać z solą i cukrami do dużej miski. Dodać w cząstkach masło i jogurt. Ugnieść na kruszonkę. Dodać zaczyn, jajko i mleko. Zagnieść ok. 5-10 minut – ciasto ma być gładkie i elastyczne. Przełożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć czystym ręczniczkiem i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny.

Ciasto wałkujemy na duży prostokąt, rozsmarowujemy masę makową, następnie konfiturę. Zwijamy jak roladę i kroimy na ślimaczki. Układamy na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia. Odstawiamy na 30-45 minut do napuszenia. Przed pieczeniem delikatnie smarujemy mlekiem. Pieczemy w 175st.C przez 16-20 minut. Gorące smarować lukrem.

Buon Appetito! 🙂

 

Plaisir sucré

Z rozbawieniem spogląda na stosik tabliczek mlecznej czekolady i kilka woreczków orzechów laskowych. To będzie prawdziwa przyjemność – stwierdza, po czym ubiera fartuszek i zabiera się do pracy. Hm… najpierw ganache, potem mus. Te same składniki – inne proporcje. Podgrzana kremówka topi czekoladę, zamieszać, schłodzić. Następnie płatki . Płynna czekolada na foli karotenowej przejmuje złote wzorki powoli zastygając. Na dzisiaj to koniec – myśli. Zmywa naczynia, odwiesza fartuszek, gasi światło. Rano będzie ciekawiej – stwierdza z uśmiechem.

Stary młynek wyje z każdą chwilą głośniej sprzeciwiając się coraz większej ilości dosypywanych laskowców, mikser ubija pianę, nóż zawzięcie sieka, piekarnik zwiększa temperaturę, by już po chwili piec bezowo-orzechowy spód. Spogląda na przepis – to już ostatnia część: krem. Kruszy wafelki i orzechy. Nastawia czekoladową kąpiel, miesza, łączy, po czym rozsmarowuje na ostudzonym dacquoise.

To moja najbardziej wyczekiwana chwila – składanie! Dacquoise z kremem, ganache, czekoladowy płatek, mus, płatek… dacquoise z kremem, ganache, czekoladowy płatek, mus, płatek… dacquoise z kremem, ganache… Z zachwytem spogląda na małe kulinarne dzieła sztuki ułożone równiutko na białym półmisku. Ostrożnie przenosi gotowe ciastka do lodówki i zamyka drzwiczki.

Plaisir sucré to prawdziwa słodka przyjemność. Gdy otwieram lodówkę natychmiast czuję bardzo mocny aromat orzechów laskowych, a w tle: mleczna czekolada. Smak zachwyci z pewnością niejedno podniebienie. Samo wykonanie nie zabiera tak dużej ilości czasu co waniliowe tartaletki, mam więc mały niedosyt (; ale Lo obiecała w weekend deser z malinami od Pierra Herme, dlatego już się na niego czaję i czekam z niecierpliwością na kolejne cukiernicze wyzwanie (:

receptura mistrza Pierra Herme, posiłkowałam się przepisami znalezionym u Gosi i Lo

dacquoise:

  • 115g cukru pudru
  • 210g zmielonych na puder orzechów laskowych
  • 115g białek
  • 37,5g cukru
  • 100g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych
Ubić białka na sztywno i wymieszać z cukrem. Dosypać przesiane cukier puder i zmielone orzechy. Przełożyć do formy o wymiarach 22x28cm. Posypać całość pokruszonymi orzechami.
Piec 20min. w 170 st.C.

krem czekoladowo-orzechowy:
  • 15g masła
  • 100g mlecznej czekolady
  • 75g skarmelizowanych orzechów laskowych
  • 75g pasty jak nutella
  • 75g wafli lub rurek
  • 15g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych
Rozpuścić masło i czekoladę w kąpieli wodnej. Dodać nutellę i skarmelizowane orzechy, następnie wafle i uprażone orzechy.
Wymieszać dokładnie, rozsmarować na dacquoise. Wstawić do lodówki do stężenia.

ganache:
  • 115g śmietanki kremówki
  • 125g czekolady mlecznej
Posiekać czekoladę. Śmietankę zagotować i zalać czekoladę. Wymieszać dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Schłodzić w lodówce.

płatki z mlecznej czekolady:
  • 250g czekolady (następnym razem zrobię płatki z 350g czekolady bo brakło mi 8 płatków)
Stopić czekoladę w kąpieli wodnej. Wyłożyć na folię spożywczą 20x36cm. Kiedy czekolada stwardnieje (ok. 30min. w lodówce), pociąć na prostokąty 3x10cm. (powinno wyjść 24). Przykryć drugą folią i przygnieść czymś, aby czekolada się nie zdeformowała. Schłodzić ok.
6godz. w lodówce.

mus czekoladowy:
  • 160g mlecznej czekolady
  • 225g śmietanki kremówki
Zrobić jak ganache, schłodzić 24godz. w lodówce. Przed robieniem ciasta ubić na mus (mój mimo długiego ubijania był za mało sztywny, więc dodałam kilka łyżek serka mascarpone).

składanie:
Pociąć dacquoise z kremem na prostokąty 3x10cm.
Na każdym ciastku położyć ganache i płatek czekoladowy.
Na płatku rozprowadzić mus czekoladowy.
Przykryć kolejnym płatkiem czekoladowym.

Buon Appetito! 🙂


Mojito


biały rum,
limonka,
mięta,
brązowy cukier,
woda gazowana
i lód.
To składniki Mojito – mojego ulubionego (tuż obok Pina Colady) koktajlu. Trochę słodkie, lekko kwaśne, orzeźwiająco miętowe. Cudowny drink na letnie wieczory.

Z tego co wyczytałam, często popełnianym błędem jest dodanie zbyt dużej ilości wody. Większość szklanki powinna być wypełniona lodem, a woda gazowana to tylko wykończenie. Nie utopcie więc swojego Mojito (;

składniki:

  • 1/2 limonki
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • 50ml białego rumu
  • 7 dużych listków mięty
  • woda mineralna
  • lód

Limonkę pokroić na 4 części. W wysokiej szklance rozgnieść wraz z cukrem i miętą. Dodać rum, lód, dopełnić wodą. Ozdobić miętą i cząstką limonki.

Buon Appetito! 🙂