Zapraszamy do obejrzenia naszego pierwszego filmu kulinarnego!
Koniecznie napiszcie jak Wam się podoba i co myślicie o takim sposobie przedstawiania wypieków.
A dokładny przepis na najpyszniejsze makaroniki w sieci wkrótce na blogu 🙂
Zapraszamy do obejrzenia naszego pierwszego filmu kulinarnego!
Koniecznie napiszcie jak Wam się podoba i co myślicie o takim sposobie przedstawiania wypieków.
A dokładny przepis na najpyszniejsze makaroniki w sieci wkrótce na blogu 🙂

W wielu Rodzinach (a pewnie ich większości) mazurek na stole Wielkanocnym musi być. Tak jak sernik czy babka. W tym roku upiekłam (i jadłam:)) mój pierwszy mazurek – mandarynkowy z morelami oraz białą czekoladą (klik) i przepadłam, bo nie sądziłam, że to taki pyszny, nieskomplikowany wypiek z mnóstwem kombinacji a więc i smaków. Wtedy wiedziałam już, że na Święta nie może go u nas zabraknąć.
Kolejnym jest orzechowo-czekoladowy. Z pysznym kremem ze śmietanki i masła orzechowego, gładką, lekko truflową polewą czekoladową oraz solonymi orzeszkami w karmelu, słodkimi bezami i szczyptą gorzkiego kakao. Mówię Wam – nieeebo :)
Ciasto kruche:
Masa z masła orzechowego:
Polewa czekoladowa:
Do dekoracji:
Przygotować ciasto kruche: Formę od piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia tak aby wystawał poza brzegi formy. Na stolnicę przesiać mąkę. Dodać cukier, pokrojone na kawałki masło. Posiekać nożem, aż masło będzie w bardzo drobnych kawałeczkach. Następnie dodać żółtka, posiekać całość jeszcze chwilę. Dolać wodę i zagnieść szybko ciasto łącząc wszystkie składniki w jednolitą kulę. Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na pół godziny.
Ciasto rozwałkować podsypując wałek i blat mąką (ciasto można włożyć pomiędzy dwa arkusze papieru do pieczenia i tak rozwałkować, a jeśli się porwie – można wylepić brakujące miejsca palcami). Z resztek ciasta uformować rant i odcisnąć na nim ząbki widelca. Spód podziurkować i wstawić do lodówki na pół godziny lub zamrażarki (przed pieczeniem ciasto ma być schłodzone). Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Wstawić blaszkę z ciastem i piec przez około 15 minut na złoty kolor, ostudzić na blaszce.
Przygotować polewę czekoladową: W średnim garnku wymieszać kakao z cukrem, następnie połączyć z wodą. Stopniowo wlewać śmietankę kremową mieszając energicznie rózgą lub łyżką aż powstanie jednolita masa. Zagotować mieszając, następne odstawić z ognia, dodać połamaną na kosteczki czekoladę i wymieszać do roztopienia. Odstawić do wystudzenia i lekkiego zgęstnienia na około 2 godziny.
Przygotować masę z masła orzechowego: Do rondelka wlać śmietankę i wsypać cukier, mieszając zagotować. Gotować na małym ogniu przez około 30 minut aż masa nieco zgęstnieje (może się pienić podczas gotowania), mieszać od czasu do czasu. Odstawić z ognia i wymieszać z masłem orzechowym oraz solą (masę można schłodzić w lodówce aby szybciej zgęstniała).
Na kruchym spodzie rozsmarować masę z masła orzechowego, wierzch polać polewą czekoladową. Udekorować bezikami w cynamonie/kakao i orzeszkami ziemnymi w karmelu. Nie ma konieczności trzymania ciasta w lodówce.
Buon Appetito! 🙂
wg. Asi z Kwestii Smaku, kruche ciasto z własnego przepisu


Obiecany przepis – kolejny pomysł na wielkanocne babeczki, króliczki.
Czyż nie są urocze? 🙂 Czekoladowy nosek, słodkie pysie, wielkie uszy, bielutkie futerko i oczywiście puchate kitki z pomponików!
Nie są trudne do przygotowania, choć wymagają może trochę więcej czasu niż prezentowane wcześniej owieczki – myślę przede wszystkim o ciasteczkach na uszy. Dlatego przy pieczeniu mazurków lub kruchego spodu na serniki warto jest zachować ścinki z których dużo szybciej wytniecie potrzebne kształty i przy okazji upieczecie. Najmłodsi mogą zająć się ozdabianiem. Polecam ponieważ są nie tylko smaczne, ale stanowią też doskonałą dekoracje wielkanocnego stołu.
Wesołego Alleluja! :)
Babeczki:
Przepis dowolny. Do wyboru: tutaj.
Ciasteczka:
Lukier:
Krem:
Oraz:
Przygotować babeczki.
Przygotować ciasteczka. Mąkę, cukier i sól przesiać na stolnicę. Masło pokroić w 1-cm kostkę i dodać do mąki. Szybko posiekać nożem, aż tłuszcz będzie w bardzo drobnych kawałeczkach. Dodać żółtka oraz śmietanę, posiekać jeszcze chwilę nożem, a następnie szybko zagnieść dłońmi na gładkie ciasto. Ciasto spłaszczyć ręką, owinąć w folię spożywczą i schłodzić 15 minut w lodówce. Rozwałkować na cienki placek między dwoma kawałkami folii lub papieru do pieczenia. Schłodzić 30 minut w lodówce. Następnie powycinać ciasteczka w kształcie króliczych uszu z 2-cm przedłużeniem od spodu uszu, tak aby można je było potem wbić w krem i babeczkę (najlepiej przygotować tekturowy szablon i ciastka wycinać nożem). Ciasteczka przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i schować do zamrażarki na 30 minut. Po tym czasie piec ok. 12-15 minut w 180st.C na złoty kolor. Ostudzić i posmarować lukrem, odstawić by lukier zastygł.
Przygotować lukier. białko utrzeć z cukrem (gęstość zmodyfikować przez dolanie odrobiny soku cytrynowego/gorącej wody albo dosypać cukru pudru).
Przygotować krem. Serek mascarpone ubić razem z kremówką i cukrem na gęsty krem. Schować do lodówki.
Przygotować króliczki. Pianki pokroić w poprzek na dwie równe części, są to tzw. pysie:) Makaron połamać na krótsze części, będą to wąsy:) Babeczki posmarować kremem (z kopką ). Ciasteczko wbić w krem i babeczkę. Przykleić czekoladowego dropsa jako nosek, pianki jako pysie, ziarenka pieprzu jako oczka, makaron jako wąsy. Na koniec na odrobinie lukru przykleić do papilotek pomponiki jako kitki. Gotowe 🙂
Buon Appetito! 🙂


Pamiętacie zeszłoroczne wiosenne babeczki (klik)? Teraz mamy dla Was coś duuużo słodszego – cupcakes owieczki! Wełniane futerko z kremu i mini pianek marshmallows, główka z marcepana, oczka z perełek i czekolady, a same babeczki o dowolnym smaku. Proste, smaczne i naprawdę szybkie w przygotowaniu. W dodatku sporo przy nich zabawy, więc myślę że idealnie nadają się do wykonania przez dzieci. Zwłaszcza teraz – tuż przed Świętami, gdy Rodzice chcieliby zająć czymś swoich podopiecznych 😉
Babeczki: Przepis na ciasto babeczkowe dowolne. Do wyboru: tutaj
Krem:
Oraz:
Przygotować babeczki i ostudzić na kuchennej kratce.
Przygotować krem. Serek mascarpone ubić razem z kremówką i cukrem na gęsty krem. Schować do lodówki.
Przygotować owieczki. Mini-marshmallow pokroić nożyczkami na połówki. Z marcepanu ukształtować główki i uszka. Do główki przykleić uszka, oczka z perełek i narysować źrenice z czekolady, odcisnąć też nozdrza wykałaczką. Babeczki posmarować kremem. Przykleić główkę i połówki pianek. Gotowe 🙂
Buon Appetito! 🙂



Moja Babcia piecze doskonałe torty w tradycyjnych smakach – czekoladowy, kawowy oraz orzechowy to te najulubieńsze w mojej Rodzinie. Ja często dostaję zamówienie na torty bezowe, choć i Babcię nauczyłam jakiś czas temu przygotowywania bezowych blatów 🙂 Ponieważ taka Babcia to prawdziwy skarb i dzięki Niej mamy do wyboru szereg najpopularniejszych ciast na deser, to ja staram się wymyślać przepisy zupełnie nowe, zaskakujące i inspirujące.
Pomysłem na mój dzisiejszy tort były barwy dwóch pór roku – zieleń i biel – na pożegnanie zimy oraz przywitanie wiosny. Jest lekki oraz bardzo orzeźwiający 🙂 U mnie tort polubili wszyscy, ale zdaję sobie sprawę że nie każdemu może posmakować, ponieważ przeważającym smakiem jest kwaskowaty krem limonkowy (lime curd). Jednak w połączeniu z serkami mascarpone oraz philly staje się mniej dominujący i bardziej delikatny. Sekretem udanego tortu jest również wyjątkowo smaczny biszkopt – miękki, wysoki, idealnie kroi się na równe blaty i nie opada. Tort dopełniają plasterki kiwi oraz prosta dekoracja z posiekanych pistacji.
Myślę, że to idealna opcja dla wszystkich, którzy mają dość ciężkich i zapychających ciast serwowanych w ramach rodzinnych uroczystości i chcą spróbować czegoś zupełnie innego. Polecam, choć nie tylko od święta!
Biszkopt oraz lime curd najlepiej przygotować dzień wcześniej.
Biszkopt:
Krem limonkowy z serkiem mascarpone:
Oraz:
Przygotować biszkopt. Dno foremki (21cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 180st.C, od razu na jego dno lub półkę niżej położyć naczynie żaroodporne wypełnione wodą.
Obie mąki przesiać. Do garnuszka wlać wodę i olej. Żółtka oddzielić od białek. Żółtka ubić z połową cukru na puszysty, gęsty kogel-mogel. Osobno ubić białka na średnio sztywno ze szczyptą soli. Następnie dosypywać po łyżce pozostałego cukru i ubijać tak długo aż cukier się rozpuści a białka będą ubite na sztywną, lśniącą pianę (miskę odwracamy do góry nogami, białka muszą pozostać w misce 🙂 ). Do białek dodać żółtka i połączyć za pomocą szpatułki. Następnie dosypać 1/4 suchych składników, wlać część płynu, mieszać bardzo delikatnie, dodać kolejne 1/4 i odrobinę wody z olejem i znowu mieszać bardzo delikatnie, dosypać i wlać resztę składników, ostrożnie połączyć. Masę biszkoptową przelać do foremki i piec ok. 40 minut do suchego patyczka. Po tym czasie biszkopt wyciągnąć i upuścić z wysokości ok. 50cm na drewnianą deskę by bąbelki powietrza równomiernie uciekły z ciasta*. – czynność powtórzyć 2 krotnie. Dalej ostudzić na kuchennej kratce. Polecam przygotować biszkopt dzień wcześniej. Przed przygotowaniem tortu wierzch biszkoptu przyciąć na równo, a następnie przekroić na 3 blaty.
Przygotować krem. Cukier wymieszać z mąką ziemniaczaną by pozbyć się grudek. Do garnka o grubym dnie wbić jajka, wsypać cukier z mąką, dodać skórkę i sok z limonek. Podgrzewać – cały czas mieszając! (początkowo trzepaczką, potem można drewnianą łyżką) – na małym ogniu aż cukier się rozpuści, a krem zgęstnieje (jeśli powstały grudki krem można zmiksować w blenderze). Następnie dodawać po kilka kosteczek masła i podgrzewając na najmniejszym ogniu mieszać po każdej partii, aż się rozpuści a krem zgęstnieje jeszcze trochę. Gotowy przełożyć do miseczki, przykryć folią spożywczą (by nie powstał kożuch) i ostudzić. Schłodzić całą noc w lodówce. Po tym czasie odłożyć 5-6 łyżek kremu, a pozostałe 2 szklanki zmiksować na małych obrotach miksera z serkiem Philly i mascarpone.
Wykonanie. Na paterze położyć pierwszy z blatów biszkoptowych, nasączyć ponczem, rozsmarować 1/2 odłożonego lime curd, ułożyć plasterki kiwi (tak by zachodziły na siebie) i ostrożnie rozsmarować 1/4 kremu limonkowego z serkiem. Nakryć kolejnym blatem biszkoptowym, nasączyć ponczem, rozsmarować resztę lime curd, ułożyć plasterki kiwi (tak by zachodziły na siebie) i ostrożnie rozsmarować 1/4 kremu limonkowego z serkiem. Trzeci biszkopt również nasączyć, rozsmarować pozostały krem po bokach i wierzchu ciasta, boki obłożyć posiekanymi pistacjami. Tort schłodzić kilka godzin w lodówce. Kroić ostrym, lekko ocieplonym nożem.
Buon Appetito! 🙂
*pomysł na ‚rzucanie’ biszkoptem podpatrzony u Dorotki z Moich Wypieków.

Wszystkim interesującym się giełdą lub chcącym nauczyć się inwestować chciałybyśmy bardzo serdecznie polecić nowy portal założony przez naszych przyjaciół – Investio. Korzystamy z niego od jakiegoś czasu i wydaje nam się, że warto udowadniać, że giełdę da się oswoić:)
Na Investio polecamy oczywiście zapoznanie się z doświadczonymi i naprawdę niesamowicie pomocnymi inwestorami. Świetna zabawa, a można się bardzo dużo nauczyć.
Jeżeli macie jakieś pytania, piszcie!
A tymczasem możecie obejrzeć i wypróbować portal klikając w obrazek poniżej 🙂

Kochani Czytelnicy Cioccolato Gatto,
chciałabym prosić Was o małą-wielką przysługę. Postanowiłyśmy z Siostrą zgłosić CzekoKota do konkursu „Wybory Kulinarnego Bloga Roku 2012”. Czasu jest mało, a głosów potrzebujemy bardzo dużo! Dlatego niepotrzebnie przedłużać nie będę i postaram się szybko streścić ideę całej zabawy.
Konkurs trwa cały rok. W tym czasie blogerzy pieką, gotują, pstrykają fotki i zbierają głosy. W każdym z siedmiu etapów organizator, firma Lurpak, ogłasza tzw. hasło przewodnie wyzwania – pierwsze to ‚słodkie maślane wypieki’. My zdecydowałyśmy się na brioszki czyli francuskie bułeczki nadziane na przykład marmoladą z pomarańczy i białą czekoladą. Wspaniałe na leniwe weekendowe śniadanie ze szklanką dobrej herbaty lub gorzkiego kakao. Podobają Wam się? Mam nadzieję! Ponieważ bardzo liczymy na Wasze wsparcie. Z każdego komputera można oddać trzy głosy z trzech różnych e-maili. Nie tylko Cioccolato Gatto ma szansę na nagrodę – Wy także! Firma Lurpak ufundowała bony do sieci sklepów DUKA z kuchennymi przydasiami. Sama kocham ten sklep, myślę że i Wy znajdziecie w nim coś dla siebie. Aby oddać głos wystarczy nacisnąć czerwony przycisk głosuj, podać swojego meila oraz potwierdzić przesłany automatycznie link. Osoby zainteresowane bonami DUKA po przekierowaniu powinni zostawić komentarz odpowiadający na pytanie dlaczego głosujesz na dany przepis. I to tylko tyle 🙂
Pomożecie?
TUTAJ możecie głosować na Brioszki z marmoladą pomarańczową i białą czekoladą !
Zaczyn:
Ciasto:
Oraz:
Przygotować zaczyn. Wszystkie składniki dokładnie połączyć ze sobą, nakryć czystą ściereczką i odstawić do napuszenia na 15 minut.
Przygotować ciasto. Masło pokroić na 8 kawałków. Mąkę przesiać z solą, wymieszać z cukrami. Dodać wyrośnięty zaczyn i jajka, mieszać łyżką, aż składniki się połączą. Następnie zagniatać ręką ok. 8-10 minut aż ciasto będzie gładkie (wciąż będzie lepiące, nie należy się tym martwić i absolutnie nie dosypywać mąki). Do ciasta dodawać po kawałku masła i zagniatać – kolejne kawałki masła dodawać, gdy poprzednie połączą się z ciastem. Zagniatać jeszcze kilka minut, przełożyć do czystej miski, nakryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1,5h. Wyrośnięte ciasto uderzyć kilka razy ręką by je odgazować i wstawić na 8-12h do lodówki.

Po tym czasie ciasto szybko zagnieść na stolnicy posypanej mąką i rozwałkować na duży prostokąt. Po całości rozsmarować marmoladę pomarańczową i posypać posiekaną białą czekoladą. Dłuższe boki ciasta złożyć do środka, tak by spotkały się pośrodku. W miejscu połączenia przeciąć ciasto wzdłuż a następnie każdy pas pociąć w poprzek na 8-10 bułeczek. Brioszki ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia i odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5h.
Przed pieczeniem posmarować mlekiem. Piec ok. 15 minut w 180 st.C aż do zarumienienia. Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.
Buon Appetito! 🙂


Czy to już czas na Wielkanocne wypieki? Bynajmniej nie dla mnie 🙂 Moje świąteczne pieczenie musi być doprawione pobytem w domu i posłodzone rodzinną atmosferą. Lubię wyciągnąć ulubiony sprzęt, włączyć piekarnik (który grzeje za mocno w tylnym kwadrancie na lewo!) i cieszyć się myślą, że w tej kuchni mogę wszystko to co podpowie mi wyobraźnia. Ale gdy dostaje się zaproszenie od sąsiadki Basi, a potem namawiają Cię dodatkowo Alusia i Anna-Maria, a motywem przewodnim wspólnego pieczenia ma być mazurek, to człowiek nie ma wyjścia – czuje, że po drugiej stronie monitora jest taki ktoś, któremu równie mocno zależy na tym co robi oraz na wspólnym (choć wirtualnym) dzieleniu kuchni i mimo innych planów zmienia je i obmyśla nowy przepis. Tym większą mobilizacją był fakt, że po raz pierwszy przygotuję mazurka – czyli bogatszą i strojniejszą wersję ukochanej tarty. Mam wrażenie, że tu podobnie rzecz się ma jak w przypadku muffinki i cupcake. Niby tak samo, ale inaczej.
Pominę fakt, że mój mazurek chciał mnie wykończyć, ponieważ finalny efekt jest fantastyczny, więc nie ma sensu wracać do koncertowo połamanego spodu… :))) drugi wyszedł ładniejszy, ha! A jakie są moje dodatki? To mandarynkowy krem (tzw. mandarin curd – przepyszny), kandyzowane w słodkim syropie plasterki owoców i suszone morele, płatki migdałowe oraz biała czekolada. Mmm.. cudeńko! Serdecznie polecam na rodzinne świętowanie za kilka tygodni lub już teraz jak kto woli 🙂 A ja biegnę oglądać mazurki moich współtowarzyszek – Basiu, Alu, Anno-Mario, Moniko, Madziu, Anitko dziękuję za wspólne pieczenie :*
Kruche ciasto:
Mandarynkowy krem:
Oraz:
Przygotować ciasto. Mąkę i sól przesiać na kuchenny blat. Dodać masło i smalec. Szybko posiekać nożem, aż tłuszcz będzie w bardzo drobnych kawałeczkach. Dodać żółtka oraz wodę, posiekać jeszcze chwilę nożem, a następnie szybko zagnieść dłońmi na gładkie ciasto. Ciasto spłaszczyć ręką, owinąć w folię spożywczą i schłodzić 15 minut w lodówce.
Po tym czasie oderwać małą część ciasta, rozwałkować między dwoma kawałkami papieru do pieczenia i schłodzić w zamrażarce. Resztę podobnie rozwałkować, ale na duży prostokąt. Schłodzić. Pierwszy mały placek wyciągnąć z zamrażarki i wyciąć płatki (nożem zrobić delikatne nacięcia), listki, uturlać środek kwiatka i łodyżkę. Elementy włożyć na właściwym prostokącie ciasta i schłodzić w zamrażarce na czas nagrzewania piekarnika (150st.C) lub chwilę dłużej. Następnie ciasto posmarować cienką warstwą białka i piec ok. 25 minut aż się lekko zezłoci. Ostudzić.
Przygotować krem. Do garnuszka o grubym dnie wsypać cukier, mąkę, wlać sok mandarynkowy, dodać jajka i skórkę z mandarynek. Całość mieszać trzepaczką balonową i podgrzewać na malutkim ogniu aż zgęstnieje (uwaga by masy nie przegrzać), następnie dodawać po kilka kostek masła i podgrzewać by całe masło się roztopiło o krem jeszcze trochę zgęstniał. Krem przelać do miseczki, nakryć folią spożywczą (by nie powstał kożuch), ostudzić a następnie schłodzić w lodówce by nieco stężał, ale by nadal łatwo dał się rozsmarować.
Ostudzone ciasto posmarować schłodzonym kremem, rozłożyć kandyzowane plasterki mandarynek, całość posypać morelami i płatkami migdałowymi. Całość polać polewą czekoladową i schłodzić ok. 30 minut przed podaniem. Przechowywać w lodówce.
*2-3 mandarynki kroimy na plasterki i gotujemy w syropie cukrowym ok. 25 minut – zagotowane 2/3 szklanki cukru z 2/3 szklanki wody – gorące plasterki ułożyć na papierze do pieczenia i pozostawić do ostudzenia.
Buon Appetito! 🙂
inspiracja: mazurek Asi z Kwestii Smaku


Jest taki likier – Mozart – w trzech smakach: białej, mlecznej oraz gorzkiej czekolady, za którym absolutnie szaleję :))! Gęsty, kremowy i uzależniająco przepyszny. Sprawdza się idealnie, gdy dodacie go do caffè latte, polejecie nim lody, albo obdarujecie caaałą butelką miłośnika domowych wypieków! Mozart uszlachetni Wasze wypieki oraz desery, nada im nieprzeciętnego i oryginalnego smaku oraz zapachu. Dziś mogę polecić Wam fajne i proste babeczki, które zyskały bardzo dużo nie tylko w samym smaku – za sprawą rzeczonego – ale także na wyglądzie dzięki fantastycznej oprawie, którą wymyśliła i w znacznej części przygotowała (mimo drobnych przygód) moja Siostra 🙂 Śliczne prawda?
Poniższy przepis opracowałam w na tyle plastycznych proporcjach, że bardzo łatwo podzielić składniki na trzy osobne części, by przy jednym pieczeniu upiec wszystkie rodzaje babeczek. Nam najbardziej smakowały białe cupcakes. A Ty? Które wybierasz?
ciasto (12 sztuk):
lukier:
nutki:
Foremkę na muffinki wyłożyć papilotkami. Piekarnik nagrzać do 180st.C. Jajka i żółtka ubić razem z cukrem na puszysty, jasny krem (ok. 10 minut). Czekoladę roztopić z masłem w kąpieli wodnej. Dolać likier i wymieszać. Mąkę przesiać z sodą, proszkiem i solą, wymieszać z mielonymi migdałami. Na małych obrotach miksera do jajek powoli dolewać krem czekoladowy, następnie jogurt, na koniec dosypywać po łyżce suchych składników. Ciasto rozdzielić pomiędzy 12 dołków muffinkowych. Piec ok. 14 minut do suchego patyczka. Ostudzić na kuchennej kratce. Babeczki ponakłuwać wykałaczką i nasączyć po łyżeczce likieru każdą muffinkę. Babeczki maczać w lukrze, a kiedy wyschnie namalować pięciolinię i przykleić nutki.
Lukier: białka utrzeć z cukrem i sokiem cytrynowym (gęstość zmodyfikować przez dolanie odrobiny soku cytrynowego/gorącej wody albo dosypać cukru pudru).
Nutki: Przygotować szablon z nutkami (najlepiej wydrukować z internetu). Przykryć sztywną folią lub papierem do pieczenia. Kilka kostek czekolady rozpuścić z mlekiem w kąpieli wodnej (konsystencja czekolady powinna być bardziej płynna niż gęsta, dobrze by była też gorąca – ułatwi to wyciskanie nutek). Przełożyć do papierowych tutek i wyciskać wzory. Resztą czekolady narysować pięciolinię na babeczkach. Nutki schłodzić w lodówce lub zamrażarce, a następnie delikatnie za pomocą noża podważyć od papieru/folii i przenieść na babeczkę.
Buon Appetito! 🙂


Absolutna nowość o której pisałam kilka dni temu na facebooku 🙂 Serek Philadelphia z czekoladą Milka! Idealny na kanapkę, do naleśników lub wyjadania łyżeczką wprost z opakowania. O ile w Polsce niestety bardzo ciężko go dostać (polecam poszukać w sklepach z zagranicznymi produktami lub na Allegro), to np. w Austrii gdzie po raz pierwszy się z nim spotkałam, nie ma problemu z jego zakupem. Gdybym miała podać najbliższy odpowiednik w znanych nam markach, to byłaby to niewątpliwie Nutella, choć Philadelphia jest mniej słodka (duży plus) i oczywiście nieorzechowa.
I tak jak prawdziwym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że istnieje coś takiego jak Philadelphia z Milką to podobnie zadziwił mnie potencjał serka.. bo ciasto które upiekłam z jego dodatkiem jest naprawdę pyszne. Choć zupełnie inne od naszego tradycyjnego polskiego sernika. O konsystencji kremu, z delikatną nutą pomarańczy, świetne z owocami jagodowymi lub cząstkami pomarańczy. Dotychczas nie do pomyślenia było dla mnie wykorzystanie w serniku sera innego niż twaróg, ale od dziś Philadelphia zagości u mnie częściej i kolejny sernik jaki zrobię będzie z Nowego Jorku!
Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej!
Spód ciasteczkowy:
Masa serowa:
Dodatki:
Foremkę (21cm) posmarować masłem. Dno wyłożyć papierem do pieczenia (jeżeli Wasza tortownica jest mało szczelna polecam zabezpieczyć ją folią aluminiową). Piekarnik nagrzać do 180st.C, od razu na jego dno położyć naczynie żaroodporne, dodatkowo zagotować ok. 1,5l wody.
Przygotować spód. Ciasteczka pokruszyć w malakserze, tłuczkiem lub rozetrzeć w palcach na drobne okruchy. Masło rozpuścić w garnuszku. Jeszcze ciepłym zalać ciasteczka i dokładnie wymieszać. Na dno odpowiednio przygotowanej foremki wysypać okruszki i równomiernie ugnieść opuszkami palców, foremkę schłodzić min. 15 minut w lodówce.
Przygotować masę serową. Do dużej miski wrzucić serki Philadelphia, cukry, przesiane kakao, sok i skórkę pomarańczową – na najmniejszych obrotach miksera wymieszać do uzyskania gładkiego kremu. Następnie wlać śmietanę, i wolniutko miksując dodawać po jednym jajku – miksujemy tylko do połączenia się składników, nie za długo. Gotową masę przelać na schłodzony spód z ciasteczek. Tortownicą uderzyć 2-3 razy w kuchenny blat by pozbyć się niepotrzebnych bąbelków powietrza, od razu włożyć do piekarnika, a do naczynia żaroodpornego wlać wrzącą wodę. Piec sernik przez 15 minut w 180st.C. Następnie skręcić temperaturę do 115st.C i piec jeszcze ok. 1 godziny. Ostudzić kolejną godzinę w lekko uchylonym piekarniku, następnie na kratce kuchennej w temp. pokojowej. Całkowicie ostudzony schłodzić całą noc w lodówce.
Kroić lekko ogrzanym nożem. Podawać z owocami.
Buon Appetito! 🙂
*używając samych serków naturalnych, dałabym 5 opakowań po 125g (5x125g) i 150-175g (max. 200g) rozpuszczonej mlecznej czekolady Milka. To moja propozycja, bo sama nie próbowałam 🙂
