
Już na początku czerwca razem z Cudawianką umówiłyśmy się na wspólne pieczenie. Podobnie jak rok temu miał być to tort. Obie upiekłyśmy blaty biszkoptowe z przepisu Dorotki, natomiast kremy zrobiłyśmy w dwóch wersjach: u mnie znajdziecie czekoladowy, do Wianka zapraszam na kawowy.
Masa jest wyjątkowa, bo to taki smak dzieciństwa. Moja Babcia zawsze z okazji moich urodzin piecze tort podobny do dzisiejszego, jednakże o orzechowych blatach: na samych białkach, zmielonych orzechach i cukrze. Bez żadnych spulchniaczy – zawsze wyrasta Jej pod samą krawędź foremki. Uwielbiam jego smak, dlatego musiałam skorzystać przynajmniej z przepisu na krem. Nie chciałam piec dokładnie takiego jak Babcia, ponieważ oczywistym jest, że nie smakowałby tak wspaniale jak oryginał (; no i chciałyśmy mieć razem z Wianuszkiem taką samą część w tortach, by nasze wspólne pieczenie nazwać wspólnym pieczeniem (:
Krem jest fantastyczny. Tak, tak jest w nim sporo masła, ale naprawdę! nie jest to żadna mdła, bezsmaczna masa, a cudownie czekoladowa i wprost rozpływająca się w ustach. Ulubiona. Najlepsza.
Biszkopt nasączyłam herbatą, a boki ozdobiłam pierwszymi tegorocznymi malinami z naszego ogródka. Są takie soczyste i pachnące, zupełne przeciwieństwo tegorocznych truskawek z grządki. Całe szczęście koleżanka Mamy ma truskawkowe pole na którym owoce można jeszcze zbierać przez około 2 tygodnie – także zdąże się nimi nacieszyć, bo w czerwcu nie było niestety kiedy.
Jaki efekt zapytacie. Doskonały w swej prostocie, zachwycający w smaku – idealny tort czekoladowy. Gorąco polecam i zapraszam na degustację.
Dziękuję Wianku za wspólne pieczenie ;* i czekam na kolejne ciacho za rok* (:
składniki na biszkopt czekoladowy:
- 5 jajek
- 3/4 szklanki cukru
- 3/4 szklanki mąki pszennej minus 3 łyżki
- 3 łyżki kakao (w miejsce mąki pszennej)
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki i kakao wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (można na bardzo wolnych obrotach miksera).
Tortownicę o średnicy 20 – 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia (w 20cm foremce biszkopt rośnie do wysokości formy). Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 – 170ºC około 30 – 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 3 – 4 blaty.
Uwaga: boki biszkoptu oddzielać nożykiem od formy dopiero jak biszkopt będzie wystudzony.
składniki na krem czekoladowy:
- 6 jajek
- 6 łyżek cukru
- 4 łyżki kakao (z duuuużym czubkiem (; )
- 2 tabliczki gorzkiej czekolady, startej na małych oczkach
- 1 kostka masła, o temp. pokojowej
- 250g mascarpone (to mój mały wkład do przepisu Babci, oryginalnie powinna być druga kostka masła)
- 2 łyżki alkoholu/ekstraktu waniliowego
Jajka ubijamy na parze z cukrem. Do ciepłej masy dodajemy kakao, czekoladę i alkohol/ekstrakt. Mieszamy. Masło ubijamy, aż będzie białe i puszyste. Dodajemy w kilku częściach ostudzoną masę jajeczno-czekoladową i porządnie ucieramy, następnie serek i mieszamy raz jeszcze już krócej. Dzielimy na 4 części. Przed przełożeniem chwilę schładzamy.
dodatkowo:
- 3/4 szklanki herbaty, wystudzonej
- 2 łyżeczki cytryny
- łyżka ekstraktu waniliowego lub ulubionego alkoholu
- maliny
Mieszamy herbatę, sok cytrynowy i ekstrakt/alkohol. Maliny przebieramy (w poszukiwaniu robaczków (; ).
Wykończenie: pierwszy okrąg kładziemy na paterze, nasączamy 1/3 mieszanki herbacianej, smarujemy 1/4 kremu, czynność powtarzamy raz jeszcze i raz jeszcze. Pozostały krem (1/4) rozsmarowujemy po bokach tortu, ozdabiamy malinami, schładzamy minimum kilka godzin – by krem stężał.
Buon Appetito! 🙂
* to taka nasza tradycja od teraz – co roku o tej samej porze będziemy razem piekły. Czekać na nasze kulinarne spotkania najprawdopodobniej będę jak na święta ha ha, a dzięki rzadkości myślę, że będą smakowały podwójnie dobrze (;

